SN oddalił kasację IPN ws. Stanisława Kani za stan wojenny.
http://prawo.rp.pl/artykul/757715,1106003-SN-oddalil-kasacje-IPN-w-sprawie-Stanislawa-Kani-za-stan-wojenny.html?p=1
I słusznie... W "marzeniach" Kani nie było stanu wojennego ale interwencja sowiecka w peerelu. W "materiałach" znalazłem jego stwierdzenie: "nasi sojusznicy nie spieszą nam z pomocą...", czyli zniecierpliwienie, że tej interwencji nie było. W 1981r. kiedy towarzysze mieli jasność, że jej nie będzie stopniowo marginalizowali Kanię, a na czoło wysunął się Jaruzelski. I już aż do odwołania ze stanowiska I sekretarza KC Kania był w pezetpeerii nic nie znaczącym figurantem, mającym za zadanie upozorować, że linia dialogu i porozumienia jest kontynuowana. Tymczasem, Jaruzelski z Kiszczakiem przygotowywali wprowadzenie stanu wojennego.
Inne tematy w dziale Polityka