Kumpel z podstawówki jutro z samego rana w autobusie będzie mnie z pewnością przepytywał, czy pamiętam utwór pod tytułem „Biały miś”, jako że puściła go publiczna telewizja w teleturnieju poświęconym minionym 25-leciu postpeerelowskim.
www.youtube.com/watch?v=p_Wz83JXpSs
Akurat na najnowszą misję Białego misia załapałem się, bo w meczu Chelsea nic ciekawego się nie działo… i kliknąłem na jedynkę…
Z wszystkim mi się kojarzy utwór pod tytułem „Biały miś” ale nigdy nie skojarzyłbym go z minionym 25-leciem. Otóż, utwór pod tytułem „Biały miś” pamiętam doskonale, a kojarzy mi się on z zupełnie inną epoką – z gierkowską „belle epoque”, z dolce vitae tamtych czasów, a dokładnie mojego podstawówkowego, beztroskiego dzieciństwa.
Dokładniej, to piosenka pod tytułem „Biały miś” nierozerwalnie łączy się z koloniami letnimi, których uczestnikiem byłem w latach 70-tych w każde wakacje… Pierwszy raz byłem na takich koloniach gdzieś na Śląsku opolskim, we wsi Pokrzywna jako absolwent przedszkola… Później był Słupsk, Sławków, Słupsk, Kluczewo, Zawada, Niemieńsko i chyba jeszcze raz Słupsk… Wszystkie turnusy trzy tygodniowe „all inclusive”… w 2/3 dotowane przez zakład pracy rodziców… Do tego zimowiska dwutygodniowe w Rabce i Wiśle… zewsząd mnóstwo wspomnień…
„Biały miś” obijał mi się o uszy podczas każdych z tych wyjazdów. Z czasem (ale to już jako nastolatek) zrozumiałem, że działał on niezwykle, tj. wyciskał łzy z ócz piwnych lub błękitnych dziewczynek, robiących się „na dorosłe” i wypinające co nieco to z przodu, to z tyłu… bo wydawało im się, że mają co. Słowa tego jak by nie było „utworu” miały spisane w kratkowanych zeszytach wraz z innymi „ciekawostkami”, które wśród nich uchodziły za „takie miłosne”…
Z czasem słowa „Białego misia” stawały się obciachowe i żenujące i już po podstawówce na wyjazdach wakacyjnych (już teraz zwanych obozami) piosenka ta nie obijała mi się o uszy…
I dzisiaj usłyszałem ją znowu, tym razem nazwano ją hitem minionego 25–lecia, choć dla mnie zniknął w okolicach 1978r. Być może dlatego, że pojawiły się jego wersje utrwalane na kasetach magnetofonowych… ale ja ich nie kupowałem na „łóżkach” ani na ulicznych „stolikach”… Choć wątpię… Puszczenie „Białego misia” jako utworu minionego 25-lecia odbieram raczej jako wpadkę organizatorów tego tele-show-turnieju, którego fragment zaliczyłem, widząc zażenowanie tymi obciachowymi słowami na twarzy pewnej piwnookiej telewizyjnej prezenterki.
Chyba, że była to upolityczniona wersja "Białego misia" no bo są tam i słowa takie:
"Biały miś nie kochany
Porzucony już dawno w ciemny kąt"
Oby się tylko rozeźlony nie obudził...
Inne tematy w dziale Polityka