Mały i duży pałac są bliskie zawarcia porozumienia w sprawie ambasadorów. Zakopanie topora wojennego będzie końcem Bogdana Klicha w Waszyngtonie i Ryszarda Schnepfa w Rzymie. O możliwych scenariuszach w sprawie polskich ambasadorwów i spotkaniu Nawrocki - Sikorski, pisze Mariusz Kowalewski.
Spotkanie Nawrocki - Sikowrki w poniedziałek
W poniedziałek prezydent Karol Nawrocki spotka się z Radkiem Sikorskim, ministrem spraw zagranicznych. Temat rozmów będzie jeden. Koniec sporu w sprawie ambasadorów. Rząd ma dla prezydenta konkretną propozycję, a właściwie będzie to powtórzenie tego, co już raz Nawrocki i jego otoczenie dostali.
MSZ ma zgodzić się na ustępstwa w sprawie dwóch placówek — w Waszyngtonie i Rzymie. Obie obsadzone są przez dyplomatów, których nie akceptował już prezydent Andrzej Duda.
Chodzi o Bogdana Klicha, który kieruje polską ambasadą w USA i Ryszarda Schnepfa we Włoszech.
Nominacji ambasadorskich nie chciał im wręczyć Duda. Nie chce tego też zrobić Karol Nawrocki. O Bogdanie Klichu Nawrocki mówi tak: — Nie wykonuje żadnej pracy odpowiedniej dla państwa polskiego, nie jest w stanie reprezentować Polski, ubliżał prezydentowi Stanów Zjednoczonych Donaldowi Trumpowi, więc to oczywiste, że nie otrzyma mojej nominacji.
Z kolei na początku stycznia Nawrocki wyciągnął rękę do rządu: — Apeluję do rządu, by odwołał z placówki w Waszyngtonie Bogdana Klicha i powołał — w porozumieniu z prezydentem — ambasadora, który pomoże Polsce budować dobre relacje z nową administracją amerykańską.
Do tego jeszcze wrócimy. Nie jest to bowiem pierwszy sygnał płynący z pałacu, który daje nadzieję na porozumienie.
Schnepf i Klich bez szans u Nawrockiego
Równie niskie, jak nie niższe, notowania u Karola Nawrockiego ma Ryszard Schnepf. O nim i o Klichu w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej prezydent powiedział: „Nie odpuszczę, bo wiem, że obaj panowie nie są w stanie służyć Polsce godnie. Wstydem jest, że ktoś wpadł w ogóle na pomysł, aby wysunąć ich kandydatury".
Wróćmy jednak do sygnałów płynących z pałacu, które wskazują na chęć porozumienia. SALON24 pisał o tym jako pierwszy kilka miesięcy temu. Po wygranych wyborach prezydenckich dla obozu władzy stało się jasne, że ani Klich, ani Schnepf nie dostaną od Nawrockiego nominacji. Mały pałac nie chciał za nich umierać. Tym bardziej, że otoczenie Nawrockiego było skłonne się dogadać.
Ze strony Nawrockiego, jeszcze przed zaprzysiężeniem, do obozu Sikorskiego były wysyłane sygnały, że współpraca jest jak najbardziej możliwa — szczególnie w kwestii nominacji ambasadorskich. Nawrocki chciał na placówki wysłać część osób pracujących w kancelarii Andrzeja Dudy. Ze strony MSZ słyszeliśmy, że taki ruch jest możliwy, ale w zamian prezydent musiałby nominować osoby wskazane przez Sikorskiego. Już wtedy MSZ było gotowe poświęcić Klicha i Schnepfa.
Mała wojna na górze
Później jednak doszło do pogorszenia relacji między Sikorskim a prezydentem i jego otoczeniem. Na zwarcie poszedł też Donald Tusk. Można powiedzieć, że między dwoma pałacami rozpętała się mała wojna na górze.
Kulminacja miała miejsce w okolicach 11 listopada, kiedy prezydent postanowił odmówić wręczenia nominacji na pierwszy stopień oficerski dla funkcjonariuszy ABW.
Dodatkowo rząd i zaplecze prezydenckie postanowili robić sobie nawzajem na złość i przesyłali informacje ze spotkań dotyczących np. koalicji chętnych z dużym opóźnieniem. To samo robił pałac.
Ale na początku roku premier Tusk spotkał się z prezydentem Nawrockim. Może nie doszło do jakiegoś gwałtownego ocieplenia stosunków, ale od tego czasu, zarówno z pałacu, jak i z okolic KPRM, można usłyszeć, że jest szansa na przerwanie impasu w sprawie ambasadorów.
Klich do Ułan Bator, Schnepf ... nigdzie
Jedną z opcji, która leży na stole, jest ta, o której pisała Rzeczpospolita. Klich i Schnepf zostaną przesunięci na inne placówki.
— Ułan Bator to ładne miasto — żartuje polityk KO, kiedy pytamy go, gdzie niedoszli ambasadorowie mogliby dostać placówkę. — Poważnie, są kraje, o które pałac nie będzie walczył. Chociaż z tego, co da się usłyszeć, Klicha są w stanie przełknąć, ale Schnepfa nie.
Rząd jest też gotów wrócić do dealu sprzed zaprzysiężenia prezydenta. Możliwe jest oddanie kilku placówek dla ludzi z kancelarii. Poza mało znaczącymi krajami prezydent ma dostać dowolność w sprawie Rzymu.
— Pałac cały czas podnosi, że chciałby mieć tam swojego człowieka — twierdzi nasz rozmówca.
Na co im Rzym?
— Do lepszych kontaktów z Giorgio Meloni.
Kto zamiast Klicha w Waszyngtonie
Wróćmy jednak do Stanów. MSZ miał już kilka pomysłów na zastąpienie Klicha. Ale żaden nie podobał się Nawrockiemu. Ostatni, dotyczący Jacka Najdera, byłego wiceministra i stałego przedstawiciela RP przy NATO, upadł, bo nie spodobał się kierownictwu Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Nie chciał go też prezydent.
Teraz zbyt dużo asów w rękawie też nie ma ekipa rządowa. Jak pytamy, kogo są w stanie zaproponować prezydentowi, to wyliczanka rozpoczyna się od zdania: Oni wszyscy się nadają, ale przy każdym jest ale.
Nasi rozmówcy uważają, że nominację na ambasadora w USA mógłby dostać od Nawrockiego wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia. — Nie zaakceptuje go premier — słyszymy jednak.
Kolejne osoby, które gdzieś są brane pod uwagę, to Paweł Kowal i Paweł Zalewski. Ich z kolei nie zaakceptuje jednak Nawrocki. W PiS uważani są za zdrajców. Dodatkowo Kowal słabo mówi po angielsku.
Dla MSZ naturalnym kandydatem na ambasadora w USA byłby Marcin Bosacki. Zna świetnie amerykańską politykę. Był ambasadorem w Kanadzie. Obecnie jest wiceministrem spraw zagranicznych. — Jest też byłym dziennikarzem Gazety Wyborczej. Bez szans na akceptację prezydenta — słyszymy.
Idziemy dalej. W rozmowach pojawia się też nazwisko Grzegorza Schetyny. Człowiek orkiestra. Zna się na polityce zagranicznej. Kierował Ministerstwem Spraw Zagranicznych, przez miesiąc w 2010 roku pełnił obowiązki prezydenta. — Do przełknięcia przez mały i duży pałac. Ale wątpię, by w poniedziałek padło jego nazwisko — komentuje polityk PO.
Inny rozmówca z KO dodaje: — Nawrocki mógłby go zaakceptować.
A Rzym?
— Do Rzymu każdy pojedzie. To piękne miasto...
Mariusz Kowalewski
Fot: Redzikowo (woj.pomorskie), 13.11.2024. Dowódca Sił Marynarki Wojennej USA w Europie adm. Stuart Munsch (2P), ambasador USA w Polsce Mark Brzezinski (3P) oraz senator KO Bogdan Klich (3L) podczas otwarcia amerykańskiej bazy przeciwrakietowej Aegis Ashore w Redzikowie/PAP
Inne tematy w dziale Polityka