Polska 2050 znalazła się w punkcie krytycznym – wewnętrzne konflikty, dramatyczne sondaże i utrata tożsamości sprawiają, że formacja Szymona Hołowni może stać się najsłabszym ogniwem rządzącej koalicji. W podcaście Salon24.pl Jacek Protasiewicz bez ogródek mówi o „kompromitującym spektaklu”, możliwym rozbiorze klubu i polityce, w której „nie ma pojęcia wstydu”.
„Jak najszybciej zakończyć ten spektakl”
Zdaniem Jacka Protasiewicza sytuacja w Polsce 2050 jest bezprecedensowa, nawet na tle wcześniejszych „sezonowych komet” polskiej polityki. – Chyba nie było jeszcze takiej formacji, żeby doszło do takiego chaosu. To absolutnie kompromituje partię, która miała być nową nadzieją – mówi były europoseł.
Protasiewicz nie ma wątpliwości, że dalsze trwanie konfliktów szkodzi nie tylko samej Polsce 2050, ale całej koalicji rządzącej. – Im dłużej to trwa, tym gorszy wpływ będzie miało na życie całej koalicji – ocenia. Jego zdaniem pierwszym krokiem powinno być brutalnie szczere pytanie: po co w ogóle jesteśmy w polityce i z czym wychodzimy do ludzi? (dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo)
Obejrzyj całą rozmowę na kanale YouTube Salon24:
Hołownia stracił „reason to believe”
Rozmówca Salon24.pl wskazuje, że Szymon Hołownia początkowo idealnie wyczuł społeczne zapotrzebowanie na „nowy oddech” w polityce. – Było realne zmęczenie 20-letnim konfliktem PiS–PO. Wynik 14,5 proc. był naprawdę dobry – przypomina.
Problem pojawił się później. – To przestała być trzecia droga. Polska 2050 stała się zdominowanym koalicjantem Donalda Tuska i straciła swój ‘reason to believe’ – mówi Protasiewicz. Jak dodaje, wyborcy muszą wiedzieć, dlaczego dana partia jest im potrzebna, a dziś tej odpowiedzi po prostu nie ma.
„Partia Polska 2050 nie chce Szymona Hołowni”
Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy jest diagnoza dotycząca pozycji samego lidera. – Polska, pamiętajmy, partia o nazwie Polska 2050, Szymona Hołowni, nie chce Szymona Hołowni. To już jest absolutna kropka nad i tego absurdu – stwierdza Protasiewicz.
Były europoseł opisuje chaos organizacyjny, zdalne zarządzanie partią i kolejne nieudane próby powrotu Hołowni do roli mediatora. – Powiedział: jeśli trzeba, wracam i ratuję sytuację. Tylko że nikt go chyba nie chciał – komentuje ironicznie.
Rozbiór klubu i polityka bez wstydu
Protasiewicz przewiduje, że wybór nowego kierownictwa może uruchomić lawinę odejść. – Jeśli wygra Pełczyńska-Nałęcz, skończy się to próbą rozbioru klubu i przeciągnięcia minimum 20 posłów – mówi wprost, wskazując na kuszenie „dobrymi miejscami” i perspektywą kolejnej kadencji.
Całość spina gorzka refleksja o naturze polityki. – W polityce nie ma wstydu – przypomina, cytując Jarosława Kaczyńskiego i porównując ją do „pomyj w krysztale”, o których śpiewał Jacek Kaczmarski. Jak dodaje, wielu polityków szybko przyzwyczaja się do sejmowych przywilejów, a ideały schodzą na dalszy plan.
na zdjęciu: wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia, fot. PAP/Albert Zawada
red.
Inne tematy w dziale Społeczeństwo