na zdjęciu archiwalnym: Wręczenie Gwiazd Afganistanu uczestnikom X Zmiany PKW Afganistan, w czasie uroczystości powitania w Giżycku, fot. PAP/Adrian Starus
na zdjęciu archiwalnym: Wręczenie Gwiazd Afganistanu uczestnikom X Zmiany PKW Afganistan, w czasie uroczystości powitania w Giżycku, fot. PAP/Adrian Starus

Słowa Trumpa o Afganistanie wywołały międzynarodowy skandal. Polska reaguje ostro

Redakcja Redakcja Polityka zagraniczna Obserwuj temat Obserwuj notkę 135
Wypowiedź Donalda Trumpa o wojnie w Afganistanie uruchomiła falę oburzenia w Europie i w Polsce. Prezydent USA zasugerował, że wojska NATO „trzymały się z tyłu”, umniejszając wkład sojuszników w misję, która była konsekwencją uruchomienia art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. W Polsce, która przez blisko 20 lat wysłała do Afganistanu ponad 33 tys. żołnierzy, słowa Trumpa uznano za uderzające w honor wojska i pamięć poległych.

Trump: NATO było „z dala od linii frontu”

Prezydent USA Donald Trump w wywiadzie dla Fox News stwierdził, że Stany Zjednoczone „nigdy nie potrzebowały” pomocy NATO, a sojusznicze wojska w Afganistanie pozostawały „trochę z tyłu” i „z dala od linii frontu”. Jak mówił, Ameryka była „bardzo dobra dla Europy”, ale współpraca w NATO musi być „dwukierunkowa”.

Słowa te padły w kontekście krytyki Sojuszu Północnoatlantyckiego i przypominania przez Trumpa, że USA ponoszą największe koszty bezpieczeństwa Zachodu. Problem w tym, że misja w Afganistanie była bezpośrednim następstwem uruchomienia po zamachach z 11 września 2001 r. NATO-wskiego art. 5, mówiącego o wspólnej obronie.

Afganistan: fakty, których nie da się pominąć

Do Afganistanu, obok wojsk USA, wkroczyły siły wielu państw NATO, w tym Polski. Polska wzięła udział w operacji Enduring Freedom, a następnie w misji ISAF, za którą odpowiadało NATO. W szczytowym momencie polski kontyngent liczył ponad 2,5 tys. żołnierzy i odpowiadał za bezpieczeństwo dwóch afgańskich prowincji. Łącznie przez niemal 20 lat w misji uczestniczyło ponad 33 tys. polskich żołnierzy i pracowników wojska; zginęło 43 żołnierzy i jeden cywil – ratownik medyczny.

Polscy wojskowi prowadzili działania bojowe, rozminowywali teren, zwalczali improwizowane ładunki wybuchowe, szkolili afgańskie siły bezpieczeństwa i administrację oraz realizowali projekty humanitarne. NATO określa operację w Afganistanie jako jedną z najdłuższych i najtrudniejszych misji w swojej historii.

„Nikt nie ma prawa drwić ze służby naszych żołnierzy”

Wypowiedź Trumpa spotkała się z ostrą reakcją w Polsce. Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski napisał, że „nikt nie ma prawa drwić ze służby naszych żołnierzy”, przypominając, że prowincja Ghazni, gdzie służył polski kontyngent, była jednym z najniebezpieczniejszych regionów Afganistanu.

Na słowa prezydenta USA zareagował także premier Donald Tusk, przywołując osobiste wspomnienie z 2011 roku:

„22 grudnia 2011 roku w afgańskim Ghazni uczestniczyłem jako premier Polski w pożegnaniu pięciu poległych polskich żołnierzy. Towarzyszący mi wówczas amerykańscy oficerowie mówili, że Ameryka nigdy nie zapomni polskich bohaterów. Może przypomną o tym prezydentowi Trumpowi” - napisał premier RP na platformie X.

Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że Wojsko Polskie ramię w ramię z sojusznikami brało udział w misjach w Afganistanie i Iraku, a ofiara polskich żołnierzy „nigdy nie może być umniejszana”. Jak zaznaczył, Polska jest „wiarygodnym i sprawdzonym sojusznikiem”.


Pałac Prezydencki odpowiada: honor żołnierzy nie jest przedmiotem sporu

Do wpisów Sikorskiego odniosła się Kancelaria Prezydenta RP. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz podkreślił, że prezydent Karol Nawrocki „zawsze stał, stoi i będzie stał po stronie polskiego żołnierza”, a wykorzystywanie tej sprawy w bieżącej walce politycznej uznał za „brak wyczucia”.

Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz zaznaczył, że krytyka Trumpa wobec niektórych państw europejskich „nie może dotyczyć i nie dotyczy postawy Polski”. Przypomniał też, że sam Trump podczas rozmów z Nawrockim nazywał polskich żołnierzy „great warriors”, a Polskę – „modelowym sojusznikiem”.


Biały Dom broni Trumpa, Europa oburzona

Biały Dom stanął w obronie prezydenta USA. Zastępczyni rzecznika Biały Dom Anna Kelly stwierdziła, że Trump „ma rację”, bo wkład Ameryki w NATO „przyćmiewa wkład innych krajów”. Te słowa tylko wzmocniły krytykę w Europie. Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer uznał wypowiedź Trumpa za „obraźliwą i oburzającą” i zasugerował, że prezydent USA powinien przeprosić.

na zdjęciu archiwalnym: Wręczenie Gwiazd Afganistanu uczestnikom X Zmiany PKW Afganistan, w czasie uroczystości powitania w Giżycku, fot. PAP/Adrian Starus

RD

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj135 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (135)

Inne tematy w dziale Polityka