'Pusty" pomnik na Zdrowiu.
'Pusty" pomnik na Zdrowiu.
Jakelo Jakelo
221
BLOG

Tak zwane "powstanie czerwcowe" włókniarzy łódzkich.

Jakelo Jakelo Polityka Obserwuj notkę 0
Tak zwane "powstanie czerwcowe" włókniarzy łódzkich. Wydarzenia sprzed 110 lat w Łodzi zwane "powstaniem czerwcowym" dla większóści poszły w zapomnienie i tylko niewielka "ultralewicowa" grupka przypisuje im jakiekolwiek znaczenie, chyba niesłusznie pozytywne. Kwerenda historyczna daje podstawy do jednaznacznie negatywnej oceny tamtych wydarzeń, zarówno co do przyczyn, przebiegu, jak i następstw. Jeżeli chodzi o przyczyny zajść łódzkich w czerwcu 1905 roku to szukać ich należy w prowokacjach "zaczepnych" zarówno ze strony carskiej "ochrany", jak i ze strony "socjałów", zarówno ze strony "esdekalipu" jak i żydowskiego "Bundu". Las Łagiewnicki, wtedy położony na północ od Łodzi, a dziś stanowiący północne krańce miasta, był celem robotniczych, masowych "majówek", podczas których esdekapilowscy lub pepeesowscy aktywiści przeprowadzali ideologiczne agitacje. Dnia 18 czerwca tamtego roku (Zielone Świątki) również taką wycieczkę zorganizowano. W godzinach popołudniowych na Bałutach, w okolicach ul. Franciszkańskiej do zwartej kolumny powracających do domów przybliżył się patrol kozacki. Padło kilka strzałów, przy czym nie ustalono kto je oddał. Pierwsze strzały padły w stronę kozaków ale czy to strzelali lewaccy, czy też rosyjscy prowokatorzy z ochrany, tego nie ustalono. Spowodowały one atak kozaków na tę kolumnę robotników. Rany odniosło wielu niewinnych, a kilku robotników poniosło śmierć. W dniach 20 i 21 czerwca odbyły się pogrzeby ofiar kozackiej szarży z dnia 18 czerwca, które przerodziły się w manifestację rozgromioną przez Rosjan. W pogrzebach tych brało udział po kilka tysięcy ludzi. Podczas jednego z nich doszlo podobno do gorszącego incydentu. W następstwie naporu tłumu, trumna ze zwłokami została upuszczona na ziemię... Pogrzeby kończyły się ulicznymi manifestacjami, które starali się rozproszyć kozacy. W następstwie ich szarż 21 manifestantów poniosło śmierć. Kolejne pogrzeby przebiegły w miarę spokojnie i wszystko wskazywało na to, że sytuacja w Łodzi została opanowana. Zbliżało się Boże Ciało. Zaniepokojony napiętą sytuacją w mieście Łodzi abp. Wincenty Teofil Chościak-Popiel, w obawie by nie doszło do profanacji Najświętszego Sakramentu, zakazał organizowania Procesji Bożego Ciała. Natychmiast do stolicy udała się delegacja łodzian, by ubłagać cofnięcie zakazu. Zostali wysłuchani i procesje odbyły się bez żadnych zwkłóceń, z uwagi na to że porządku pilnowała specjalnie zorganizowana straż porządkowa. Jeszcze w środę przed świętem "socjały" z esdekapilu i "bundowcy" rozpowszechniali wprost niewiarygodne informacje, które podburzały społeczeństwo. Rozgłaszano nieprawdziwe informacje, jakoby w prosektorium żydowskiego szpitala przechowywano zwłoki kilku żydów poległych w manifestacjach i odmawiano ich wydania w celu pochówku. Zmobilizowano tysiące żydowskich zwolenników esdekalpilu i "Bundu", a do miasta Łodzi ściągnięto setki takich osobników z okolicznych miejscowości. Kiedy zebranym przed żydowskim szpitalem masom oświadczono, że żadnych zwłok nie posiadają, ci utworzyli kolumnę i skierowali się przez Nowy Rynek do ulicy Piotrkowskiej. Jako że była to pora końca zmiany, wychodzący z fabryk robotnicy, bądź to przyglądali się zgromadzeniu, bądź też przyłączali się do pochodu, w wyniku czego liczba jego uczestników stale rosła... Szli, niosąc kilka pustych trumien i na każdym ze skrzyżowań pochód zatrzymywał się, a aktywiści wygłaszali "mowy". Po minięciu ul. Głównej do szturmu ruszyli kozacy i rozproszyli tę manifestację. Była środa wieczorem przed świętem Bożego Ciała. Na 24 godziny lewaccy "żydkowie" uspokoili się i w mieście Łodzi zapanował spokój. Miasto, z obawy by ręka "ulicznej sprawiedliwości" ich nie dosięgła, masowo upuszczały średnie i niższe warstwy żydostwa. Dnia 22 czerwca wieczorem wybuchło powstanie zbrojne. Nagromadzony w mieście materiał ludzki - lumpenproletariat żydowskiego pochodzenia wybuchł z całą siłą... Na ul. Wschodniej została zaatakowana kompania piechoty i pół sotni kozaków. Nocą z 22 na 23 czerwca na ulicach Łodzi wzniesiono ponad 100 barykad. Przystąpiono do niszczenia mienia, a zwłaszcza sklepów monopolowych. Na ul. Aleksandrowskiej obalano słupy telegraficzne, a na ul. Widzewskiej zaatakowano i zdemolowano dom publiczny. Władze przystąpiły do działań. Do pacyfikacji skierowano sześć pułków piechoty, dwa pułki kawalerii oraz pułk kozaków. Najbardziej krwawe walki miały miejsce na barykadach wzniesionych na rogu ulic Wschodniej i Południowej, ul. Północnej. W innych rejonach miasta panował spokój, także na Widzewie, w okolicach szosy rokicińskiej. Zebrała się tam zaledwie garstka młokosów, którzy udali się do parku Źródliska. Przy "Quelli", zza parkanu zdołali ostrzelać patrol kozacki. Źródła podają, iż tego dnia zginęło 160 osób. W dniu 24 czerwca padły ostatnie barykady na ul. Wschodniej. Do miasta powracał spokój, a wraz z nim żydowska klasa średnia i rodziny górnych warstw, które w środę przed świętem Bożego Ciała w panice, pospiesznie opuszczali swoje domy. Następstwem "powstania", a raczej zajść czerwcowych w Łodzi, prócz start w ludziach /tysiące rannych i setki zabitych/ oraz zniszczeń materialnych, było wprowadzenie przez władze stanu wojennego.
Jakelo
O mnie Jakelo

Prawnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka