JakiTaki JakiTaki
1491
BLOG

Recenzując dr Berczyńskiego

JakiTaki JakiTaki Katastrofa smoleńska Obserwuj temat Obserwuj notkę 241

Administratora proszę o wstawienie notki do Katastrofy Smoleńskiej

Onegdaj w realu dyskutowałem o jakości obliczeń niektórych członków Podkomisji. Chciałem pokazać notkę Michała Jaworskiego o błędach dr Berczyńskiego. Niestety znajduje się ona przygnieciona zwałami geologicznymi i raczej niedostępna. Postanowiłem dokonać jej odtworzenia by przypomnieć i jeszcze raz uświadomić z czym mamy do czynienia.

Praca dr Berczyńskiego jest dostępna na

http://konferencjasmolenska.pl/materialy/07.pdf

Dane Tu-154M są ze strony

https://docplayer.ru/26602817-Samolet-tu-154-kniga-1.html

dalej (Tu-154, s. )

https://iv.pl/images/21567616570950963706.png 

image

I. Wskazana przez dr Berczyńskiego średnica kadłuba na przegrodzie 120 cali jest zbyt mała, na poniższym obrazku można wyznaczyć z proporcji do średnicy kadłuba 380 cm (150 cali). Wychodzi 127 cali.

Odpowiada to otworowi o przekroju pi*127^2/4 – pi*120^2/4 = pi*D^2/4

D = 41,6 cala czyli 105 cm. Obecni na pokładzie zginęliby od hipoksji tak jak Helios Airways 522.

http://zamach.eu/100821%20Oszustwo%20katastrofy%20smolenskiej/F101.jpg 

image

II. Wskazana przez dr Berczyńskiego grubość poszycia G = 0,032 cala = 0,81 mm ma się nijak do rzeczywistości. Wynosi (Tu-154, s. 19) ona tam 1,5 mm, w najcieńszych miejscach spada do 1,2 mm, ale nie do takiej jak było w brytyjskich Cometach rozpadających się w powietrzu. Znak szczególny tamtych katastrof to roztrzaskane czaszki o ocalałe resztki sufitu.

III. Wyliczona przez dr Berczyńskiego powierzchnia przekroju rozerwanego poszycia wyszła 3,8 cala^2. Podstawiając jego dane powinno wyjść

S = pi*D*G czyli 3,8 cal^2 = pi*120 cal *0,032 cal = pi*3,84 cal^2, a stąd wnioskujemy zaokrąglając, że pi = 1.

W przeliczeniu na opony samochodu, to należałoby je zastąpić formą niewybuchniętych parówek. Gdyby na podstawie danych Berczyńskiego zamawiano blachy duralowe na poszycie to starczyłoby ich zaledwie na zakrycie bagażnika. Tu-154M byłby kabrioletem. Pasażerowie musieliby latać w bagażniku i to w pozycji trumiennej by uniknąć bezczeszczenia ich ciał przy wyłamywaniu ich ze stłoczonego sztywnego kłębu ciał.

IV. W stosunku do rzeczywistych wymiarów zaniżenie powierzchni przekroju jest ok. 6 razy. Po pomnożeniu przekroju przez wytrzymałość otrzymujemy 6-krotne zaniżenie sił potrzebnych do rozerwania poszycia. Ale błąd dr Berczyńskiego jest w drugą stronę. Zawyżył obliczaną siłę ponieważ to nie poszycie było rozrywane ale nity mocujące oddzielne części poszycia. Obliczanie nie tego co trzeba jest matką tysięcy katastrof z tysiącami ofiar. 

Obrazki z wytwórni np. Boeinga pokazuje, że samoloty tam i gdzie indziej buduje się segmentami a następnie łączy w całość. Miejsca łączenia są słabsze od reszty i tam zaczyna rozpad samolotu. Część ogonowa Tu-154M jest takim segmentem i oddzieliła się bardzo gładko na linii łączenia.

https://iv.pl/images/28744413206440147911.png

image

V. Elementami usztywniającymi Tu-154 są tzw. stringery. Są to pasy blach o grubości od 0,5 do 3 mm odpowiednio powyginane. Dobrze są widoczne na zdjęciu w Internecie.

http://flaps.su/uploads/images/00/00/01/2014/11/08/83b59a.jpg

Dr Berczyński wpisał, że jest ich 32 w rzeczywistości jest 72 (Tu-154, s. 17, stringery primowane nie dochodzą do wręgi 67). Na oryginalnym zdjęciu cytowanym przez dr Berczyńskiego można policzyć, jak na patyczkach w 1 klasie, że 30 stringerów wypełnia tylko około połowy przekroju. Zbyt duże odstępy (ponad 2 razy większe niż w rzeczywistości) między stringerami zgromadziłyby wskutek nadciśnienia w kabinie pasażerskiej zbyt duże siły na nitach przekraczając współczynnik bezpieczeństwa 2 spowodowałyby wyrwanie nitów i katastrofę.

image


VI, VII i VIII. Dr Berczyński nie poskąpił natomiast grubości. Łączny przekrój stringerów według niego jest niemal 3 razy większy od przekroju poszycia (10,9/3,8). Czyli stringery po wyprostowaniu i lekkim wyklepaniu niektórych, trzy razy obiegłyby przekrój kadłuba. Wyliczenia są błędne i to niezależnie od grubości stringerów gdyż nie one zostały rozerwane ale nity łączące odcinki stringerów umocowane w części ogonowej z tymi w reszcie kadłuba. Widać to dobrze na obrazku (najlepiej w powiększeniu) że końce stringerów są technologicznie zaokrąglone by nie kaleczyć poszycia przy wsuwaniu ich do kadłuba, a także luki po stringerach primowanych, które dochodzą do 66 wręgi a do 67 już nie. Warto porównać średnicę otworów na nity zbliżoną do dziurki na sznurowadło, to ok. 3 mm. 

http://faktysmolensk.niezniknelo.com/files/foto/fot1/P1010335.JPG

image

IX. Dr Berczyński ma trudności z przeliczaniem funtów na kilogramy. Dla ułatwienia przyjmuje proporcję 1:1 i nie korzysta ze ściągawki umieszczonej w dole tabeli. Podobną pomyłkę wykonali tankujący samolot a piloci nie dostrzegli. Jest to znany i szczęśliwie zakończony lot Szybowca z Gimli. Bo trzeba mieć dużo szczęścia by znaleźć na odludziu nieużywany pas startowy. W Smoleńsku szczęścia nie dało się zaznać.

X. Dr Berczyński wyliczył sumę sił potrzebnych do oderwania części ogonowej na 862 Tony, a następnie zaokrąglił do stale cytowanego przez A. Macierewicza 1000 T. Stoi to w sprzeczności z innymi oderwaniami ogona. Zwłaszcza najpełniej opisanego w Pradze na lotnisku w Ruzine.

https://www.baaa-acro.com/sites/default/files/import/photos/TU154-Malev-2.jpg

image

Tam przyczyną było twarde lądowanie (4 g) pomnożone przez masę części ogonowej ok. 16 t daje siłę wystarczającą do oderwania części ogonowej 64 T. Kilka procent tego co wyliczył dr Berczyński a do tego też kilka procent jeżeli zauważymy, że rwanie jest skośne i jest rwane poszycie, stringery i do tego jeszcze wręgi. Pamiętamy 6-krotne zaniżenie z błędu IV. Ta niezgodność wynika z drastycznej niewiedzy dr Berczyńskiego dotyczącej statyki konstrukcji.

XI. Jeżeli uczeń Technikum Budowlanego odda nauczycielowi obliczenia belki tylko z podanymi siłami i do tego błędnymi to dostanie dwóję. Jeżeli te siły będą dobre to dostanie pałę ze słowami, że ściągnął od kolegi bez zrozumienia. Dr Berczyński nawet nie wspomina o momentach sił bez których nie da się wyliczyć prawidłowo sił. To dyskwalifikuje jego jako „Głównego Konstruktora Boeinga” a ewentualne ustawienie go na miejscu mającym wpływ na lotnictwo czyni go potencjalnym źródłem wielu katastrof. 

XII. Następnym błędem dr Berczyńskiego jest zakładanie, że ciśnienie działa jednocześnie tak samo na wszystkie elementy. Tak może być w stopniowo przegrzewanym kotle parowym. Przy eksplozji czy uderzeniu wartości ciśnień są drastycznie zróżnicowane. Ten błąd przyczynił się do wielu śmierci czołgistów z nitowanych czołgów. Ciśnienie eksplozji pocisku trafiającego w nit nie rozkładało się na wszystkie nity ale rozrywało najbliższy i wstrzeliwało go do środka raniąc i zabijając załogę. A im więcej było „wzmacniających nitów” tym łatwiej było w nie trafić. 

A teraz tab. 2 z otoczeniem

https://iv.pl/images/91754634239147141814.png

image

XIII, XIV. Średnicę nitu sprawdzaliśmy to ok. 3 mm a nie jak dr Berczyński podaje 0,0125 cal = 0,32 mm. „Grubość” nitu to w polskiej nomenklaturze wysokość nitu w angielskiej „Work thickness” oznacza sumę grubości łączonych elementów. Co u dr Berczyńskiego noże być przymocowane do poszycia? „Grubość” – grubość poszycia = 0,032 cal – 0,032 cal = 0. Czyli nic, nity dr Berczyńskiego nic nie są w stanie połączyć (to dodany błąd XIX). Dla zobrazowania skali błędu  dr Berczyńskiego dotyczącego rozmiaru nitu dołączyłem zdjęcie nasionka maku.

https://iv.pl/images/95340276879340132149.png

image

Takimi nitami możemy wynitować obrazek czy napis a nie łączyć. Biada tym, którzy skorzystają z takich usług. Pasażerowie samolotów tak zmontowanych zginą w locie, ale to już z przyzwyczajenia. W niebezpieczeństwie są też pracownicy budujący samoloty. Odpadające ostre blachy poszycia siałyby śmiercią i kalectwem.

XV. Powtórka z mnożenia przez pi znów dr Berczyńskiemu nie wyszła. 

Przekrój nita = pi * D^2/4, po podstawieniu 0,0126 cal^2 = pi * (0,0125 cal)^2/4. Po przeliczeniach otrzymujemy, że pi = 322,56. Piszę pi literami a nie szacownym znakiem by nie bruździć przy nim czymś absurdalnym. Wspomniane wcześniej opony należałoby zastąpić onucami owijającymi felgę około 100 razy. Wyliczenie prawidłowe, według danych dr Berczyńskiego daje przekrój 0,000117 cal^2 co ten absurd potwierdza.

XVI, XVII. Wyliczenie prawidłowe według danych dr Berczyńskiego daje siłę potrzebną do ścięcia nitu F = 41000 funt/cal^2 * 0,000117 cal^2 = 4,8 funt. Nitowane zabawki dla dzieci wytrzymują znacznie większe siły. Dla 20 nitów to 20 razy ten sam błąd.  

XVIII. Wyliczenie ciśnienia przez podzielenie siły przez nieznaną powierzchnię może dać cokolwiek. Nie tylko to jest błędem. W chwili zakładanej eksplozji ciśnienia są silnie zróżnicowane i to co przenosi siła zebrana na jakiejś powierzchni poszycia i rozłożona nierównomiernie na mocujące nity nie da się rozwiązać elementarnymi metodami.  

XX, XXI, XXII, XXIII. Powtórzony błąd grubości poszycia dodatkowo błędnie przepisana wartość wytrzymałości poszycia. Poszycie i nity wykonuje się z duraluminium o zróżnicowanej wytrzymałości. Nity mają mniejszą wartość (około 60%) po to by to one ulegały deformacji koniecznej do zaciśnięcia innych elementów a nie poszycie. Konsekwencją tego jest źle wyliczona siła no i ciśnienie podobnie jak w błędzie XVIII z użyciem do dzielenia nieznanej powierzchni.  

XXIV. „Obliczone ciśnienie to ilość nitów pomnożona przez wytrzymałość na ścinanie nitu”. Tu jest błąd innej kategorii, można go nazwać prawem Berczyńskiego ponieważ w żadnej innej literaturze nie ma nawet śladu podobnego. Nawet nie jest jednoznaczne czy chodzi o 41000 psi (około 2800 atmosfer na nit) pomnożone przez liczbę nitów. Dla Tu-154 byłyby to miliony atmosfer, czy chodzi o ilość materiału nitowego w nicie. A w praktyce obliczenia rozpoczyna się od wyznaczenia osłabienia materiału, do którego będziemy łączyć coś innego, spowodowanego wywierceniem dziury na nit i zastąpienie wytrzymalszego poszycia mniej wytrzymałym materiału nita. Niezależnie od sposobu liczenia według prawa pana B. katastrofa jest nieunikniona  

XXV. A teraz na zakończenie rodzynek. „Ciśnienie potrzebne do rozerwania poszycia policzono jako powierzchnia przekroju pomnożona przez jego wytrzymałość”. Wymiar wytrzymałości to ciśnienie, pomnożone przez powierzchnię to siła, a więc II prawo pana Berczyńskiego to 

Ciśnienie = Siła.

Czegoś takiego nie znajdzie się w żadnym podręczniku. Niektórzy mogą się zastanawiać czy z tego prawa wynika, że Paskal ma pchać a Niuton cisnąć. Najlepiej w drodze do apteki po kwadrans jabłek. Farmaceuci to ludzie wykształceni i będą wiedzieli gdzie należy zadzwonić.

To nie są wszystkie błędy, wyszukanie ich zostawiam innym. W każdym razie dr Berczyński w błądzeniu jest jak atom Lenina, niewyczerpalny. A dlaczego był Przewodniczącym Podkomisji – to chyba oczywiste był NAJWYBITNIEJSZYM.

To wybitne „dzieło” pana B. zostało przedstawione na Konferencji Smoleńskiej określanej jako konferencja Stu Profesorów. Można się pokusić wyliczenie prawdopodobieństwa, z jakim żaden z nich nie wykrył żadnego błędu. Zakładając, że wykrycie każdego błędu ma prawdopodobieństwo ½, to nie wykrycie żadnego błędu przez jednego z tych profesorów wynosi (1/2)^25=0,0000000298. Natomiast nie wykrycie przez wszystkich wynosi (dla ułatwienia co setne zero jest oznaczone na czerwono)

0,0000000298^100=0,0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 0000000000 000272…

Natomiast pewien wspomniany na początku notki magister wykrył je i wystarczająco jednoznacznie opisał.


Uzupełnienie.

Wartości przekroju jeszcze o wszystkim nie decydują. Ważne jest ukształtowanie. Wykonałem prosty eksperyment - ustawienia ksiązki o masie 1 kg na stojącej na sztorc kartce o masie 5 g. Ustawienie na prostej kartce - cienkim prospopadłościanie jest niewykonalne bo on ma znikomą wytrzymałość na zginanie. Gdy zwinąłem ją w cienkościenny cylinder (nawet bez klejenia końców) to zwiększyłem ten współczynnik ponad 500 razy i książka leży na nim pewnie (stosunek mas jak 200:1), nawet po dołożeniu jednej kartki nic się nie zmienia . 

https://iv.pl/images/96817193647720269636.jpg 

image

Natomiast gdy tą kartkę zgnieciemy w kulkę i rozpędzimy to po uderzeniu mas (1 kulka :1 cylinder) cylinder się wali. 

 https://youtu.be/eJYZ-ROiW-E 

Dr Berczyński swoją prezentację napisał własnoręcznie, własnoustnie wygłosił. Na konferencji Stu Profesorów słuchacze własnousznie wysłuchali i własnoocznie obejrzeli. Następnie własnoręcznie bili brawo ponieważ wiedzieli jak Polacy będą oszukiwani i akceptowali to.



JakiTaki
O mnie JakiTaki

No właśnie Jaki Taki. Sporo wiem i potrafię ale nie wszystko. Chętnie dalej się uczę i doceniam tych, którzy w tym pomagają, niezależnie od formy douczania. Polityką nie interesuję się dopóki ona nie interesuje się mną.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka