Jakub P. Cygan Jakub P. Cygan
55
BLOG

Miewam odchyły, ale się leczę...

Jakub P. Cygan Jakub P. Cygan Polityka Obserwuj notkę 0
Tak już jakoś mam, że nie oglądam zbyt dużo telewizji. W dzisiejszych czasach nie powinno to dziwić nikogo. Zamiast kolejnego rozczarowania brakiem jakiejkolwiek interesującej pozycji wolę ten czas spędzić (a jakże) w Internecie. Konsekwencją tego, a także faktu nie posiadania przeze mnie większej ilości kanałów poza podstawowymi jest to że moja styczność z tym „cudem techniki” ogranicza się do programów informacyjnych (od Wydarzeń, przez Fakty i Wiadomości) okraszonych odrobiną publicystyki. Jest jednak coś co m nie zawsze zastanawiało. Zawsze czyłem niepohamowaną chęć oglądania jeszcze innego rodzaju „programów”. Po pierwsze były to reklamy „TV-marketowe” – te z gatunku tych długich, przewidywalnych, w których prowadzący przekonuje nad wyraz sceptycznego z początku gościa. Stało się to dla mnie pewnego rodzaju zmorą, bo za produktywne nie można uznać ani odkrycie że laser nie robi krzywdy autu (oczywiście dzięki reklamowanemu woskowi), ani tym bardziej, że „wyjątkowy nóż” poradzi sobie nawet z zamrożonym mięsem. Drugim typem programów są obrady naszego parlamentu, czy to obecnej czy poprzednich kadencji. I nie chodzi mi tu bynajmniej o debaty nad sprawami „żywotnymi dla polskiej racji stanu”, choć z wypowiedzi naszych reprezentantów jest nią nawet przysłowiowe „zalesianie Polesia”. Wreszcie ostatnie są moje „ulubione” programy sezonowe czyli audycje komitetów wyborczych. W nich to przez kilka minut mogę zostać przekonany że wszystko co mnie otacza jest „be” a za pięć kolejnych, że mój kraj rośnie w siłę. Jako że pora roku, a właściwie kalendarza wyborczego odpowiedzenia telewizor raczy mnie wyjątkową ilością tych ostatnich. Zastanawia mnie tylko jedno. Co sprawia, że oglądam takie „programy”. Dlaczego umysł mój podświadomie ciągnie mnie to tego rodzaju atrakcji jak inteligentny odkurzacz czy (nie daj Boże) inteligentny kandydat? Ostatnio dochodzę do wniosku, że jest to moja własna próżność. Człowiek po prostu czuje się lepiej gdy widzi w telewizorze faceta kłamiącego w żywe oczy i wtedy myśli sobie:” wiem, rozszyfrowałem cię, wszystko co mówisz nie warte jest funta kłaków”. Poczucie bycia inteligentnym, stanie się na moment choć „demaskatorem polskich elit” to coś skusi się niejeden podobny do mnie obserwator. Takie samodowartościowanie to po prostu wewnętrzną potrzeba człowieka, a przynajmniej chęć podłechtania własnego ego tak samo jak (słynne już) „oglądam Discovery, żeby poczuć się mądry”. Zatem, oglądam jednego kandydata z drugim, którzy obiecują uczciwsze państwo czy budowę międzynarodowego lotniska lub parku wodnego. Oglądam i mam świadomość, że to tylko „słowa, słowa, słowa”. I to chyba ta świadomość mówi mi „oglądaj dalej”.

Studiuję. O ile czas, a przede wszystkim chęci mi pozwalają to piszę. "Ciężko się żyje o suchym chlebie, za to nikt grobów nam nie rozgrzebie..." "Lecz większość śpi nadal, przez sen się uśmiecha, a kto się zbudził nie wierzy w przebudzenie..."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka