36
BLOG
Były Premier SUPERSTAR
Dla Kazimierza Marcinkiewicza znajdzie się miejsce w rządzie. Takie mniej więcej słowa wypowiedział wczoraj premier Kaczyński. I nie jest to żadne novum, wszakże podobne wypowiedzi padały już od dawna i to nie tylko z jego ust. Już następnego dnia po przegranych wyborach warszawskich były premier mógł liczyć na ciepłe słowa i zaproszenia do gabinetu. Wskazywano na jego kompetencje, doświadczenie, popularność jakim cieszy się w społeczeństwie. Wczoraj nie dowiedzieliśmy się niczego nowego, może tylko słowa były bardziej kategoryczne tak, że teraz jesteśmy niemal pewni, że skład rządu poszerzy się w najbliższych tygodniach o Marcinkiewicza. Uwagę należy jednak zwrócić na inną kwestię. Jakie stanowisko obejmie? Tu premier zręcznie unika odpowiedzi tłumacząc, że zależy to od planowanej w najbliższym czasie weryfikacji szefów resortów. Czyżby więc Kazimierz Marcinkiewicz był niezastąpionym fachowcem we wszystkim? Jego „niewątpliwe kompetencje” rozciągały się na każdą dziedzinę będącą w kompetencjach rządu? Nie dawno słyszeliśmy wypowiedzi, że mógłby zostać Ministrem Spraw Zagranicznych, bo ma dobre kontakty z przywódcami Unii Europejskiej i wybitne sukcesy na tym polu. Sam premier wspominał, że Marcinkiewicz „wyspecjalizował się w zagadnieniach gospodarczych” wiec objecie odpowiedniego resortu było by naturalną tego konsekwencją. To jednak nie wszystkie cechy czyniąc z byłego premiera prawdziwego omnibusa. Otóż był on nauczycielem. Co to oznacza? Oczywiste jest, że ta rzadka cecha predestynuje do schedy po Romanie Giertychu. Co prawda na to stwierdzenie, sam zainteresowany, obecny wicepremier, od razu postraszył rozpadam koalicji, więc sprawa przycichła. Czy lista potencjalnych funkcji jest zamknięta? Na pewno nie. Kazimierz Marcinkiewicz poradziłby sobie z każdym zadaniem, bo i w każdej dziedzinie jest najlepszym specjalistą w kraju, a może i za granicą. Dla byłego premiera wizyta 5 lat temu w szpitalu w celu założenia gipsu staje się okolicznością czyniącą go świetnym kandydatem na ministra zdrowia. Jednak słupki poparcia dla Religi wciąż są wysokie, co oznacza potrzebę szukania dalej. Fakt, delektowania się flądrą ze smażalni w Ustce czyni go znawcą problemów gospodarki morskiej. Ale mówiąc już poważnie. Premier Kaczyński deklarując wole przyjęcia Marcinkiewicza na praktycznie dowolne stanowisko, sam niejako wystawia świadectwo o własnym rządzie. Wcześniejsze zapewniania, że Rada Ministrów składa się w przeważającej większości z najlepszych ekspertów w Polsce można tym samym włożyć między bajki. To co inni wiedzieli od dawna – liczy się popularność w społeczeństwie lub uzgodnienia koalicyjne, zyskuje potwierdzenie w słowach premiera (choć nie explicite). Mimo, że wiedza ta nie jest w najmniejszym stopniu odkryciem, to fakt przyznania się władz to tego faktu wart jest przynajmniej odnotowania. Niedoszły prezydent stolicy nie jest żadnym cudownym dzieckiem polskiego sytemu szkolnictwa, to po prostu dobry, lojalny i popularny polityk. I te cechy, a zwłaszcza tę ostatnią chce wykorzystać Kaczyński umieszczając go w rządzie. Ta strategia prezesa PiS jest jak najbardziej zrozumiała. Kto nie chciałby mieć tak dobrze odbieranego społecznie polityka w swojego boku. Jednak sposób powiadamiania społeczeństwa o tym fakcie jest zupełnie nie trafiony. Jak napisałem oznacza on potwierdzenie, że skład rządu to nie żaden gabinet ekspertów. Słuszniej niż przypisywanie Marcinkiewiczowi nadludzkich umiejętności wydawałoby się ogłoszenie jego nominacji na konkretne stanowisko (po uprzednim postanowieniu jakie ono ma być). Postąpiono inaczej i może gdyby nie sprawa swastyk i seksafery (która w ostatnim czasie pociąga niesamowicie media) „omnipotencja” Marcinkiewicza zostałaby szerzej naświetlona i stała się tematem do kąśliwych uwag i opinii w prasie, radiu i telewizji.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)