Jakub P. Cygan Jakub P. Cygan
25
BLOG

Przecieki z alternatywnej wersji "Michnikowszczyzny" - relacja

Jakub P. Cygan Jakub P. Cygan Polityka Obserwuj notkę 2

Istnieje nieupubliczniona, skrupulatnie skrywana wersja „Michnikowszczyzny” Rafała Ziemkiewicza. Z relacji możemy poznać więcej szczegółów. Jest to pełna jadu, prawie czterystostronnicowa kobyła przeinaczająca i naginająca fakty. Autor zionie bezpodstawną nienawiścią do redaktora naczelnego „Wyborczej” wyzywając go od Gomułki, podkreślając jego pochodzenie (od razu widać, że antysemita) oraz komunistyczny życiorys rodziców (pewno chce użyć „chwytu Kurskiego”, co z pewnością „ciemny lud”, czytający jego wypociny, kupi).

 

Z cała pewnością ta druga wersja istnieje. Do takiego wniosku można dojść czytając recenzję „Michnikowszczyzny” pióra Ewy Milewicz w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej. Z pewnością nie jest to książka, którą miałem okazję czytać przeszło miesiąc temu. Dziwi mnie tylko dlaczego autor tak ukrywa swój manuskrypt.

 

Z myślą o tych wszystkich, którzy nie dotarli jeszcze do w/w recenzji przedstawię „przecieki” ujawnione przez red. Milewicz. Dla porównania postaram się nawiązać do wersji, którą możemy nabyć w księgarniach (nazwijmy ją roboczo „wersją dla gminu”)

 

Otóż w wersji oryginalnej Michnik jest przedstawiany jako „największe zło, jakie nosiła ta piękna ziemia”. Każda teza i każdy pokrętny wywód ma tylko jeden cel – wmówić czytelnikowi diabelskie, niemalże, pochodzenie głównego „pióropałkarza”. Co więcej Ziemkiewicz kwestionuje zasługi opozycyjne redaktora naczelnego, a nawet porównuje go do Gomułki.

W „wersji dla gminu” autor stawia konkretne zarzutu (np. o całkowicie oderwanej od rzeczywistości analizie sytuacji politycznej) popierając argumentami (w tym licznymi cytatami wyżej wymienionego z prasy krajowej i obcej). W oryginale natomiast Ziemkiewicz, jako oszołom nieczytujący tytułów zagranicznych, nie zdobył się na ten wysiłek. W książce, która ja posiadam RAZ oddaje sprawiedliwość opozycyjnej działalności Michnika (wyraźnie to podkreślając!) zastrzegając jednak, że nie może być to argumentem tworzącym z kogoś nieomylną wyrocznię. Tak samo jak fakt siedzenia w komunistycznym więzieniu (vide przykład Gomułki).

 

W wersji oryginalnej koronnym dowodem winy Michnika za wszelkie zło tego świata jest fakt mieszkania na Alei Przyjaźni. I to w dodatku „nomen omen”. Bo to na pewno chodzi o przyjaźni z komuchami.

Po zręcznym rozprawieniu się z tym argumentem red. Milewicz postanowiła zająć się pomniejszymi. Sądząc z ilości miejsca poświeconego w recenzji poczesne miejsce w „oryginalnej wersji” zajmowało wylewanie żalu przez niespełnionego dziennikarza za uprzywilejowanie „Wyborczej” na początku jej działalności. Dobrze, że pani redaktor wyjaśnia, że te darmowe pomieszczenia, kredyty, maszyny etc. właściwie niezwykle utrudniały pracę (może zagracały miejsce) i „Gazeta” przetrwała tylko dzięki doświadczeniu i umiejętnościom redaktorów. Jako dowód przedstawia zdjęcia „kolegium redakcyjnego” dyskutującego przy dziecięcej piaskownicy.

 

W książce, którą czytała red. Milewicz Ziemkiewicz jawnie mija się z prawdą pisząc, że „Gazeta” „Ofiarom Jaruzelskiego i Kiszczaka nie poświęciła przez cały czas swego istnienia ani jednego artykułu”. Po czym następuje obszerne wyliczenie tematów poruszanych, a związanych z tym wydarzeniem.

W „wersji dla gminu” autor śledzi dokładnie artykuły „Wyborczej” w kolejne rocznice wprowadzenia stanu wojennego. (jest wśród nich jeden o tym, że ofiary były też „po drugiej stronie” – ranni żołnierze w wypadku helikoptera). Na podstawie tych i innych obserwacji wysnuwa wniosek o „małym zainteresowaniu” redaktorów tym epizodem polskiej historii.

 

Jeśli Pani Redaktor kiedykolwiek to przeczyta (choć w to wątpię) to prosiłbym o podania źródła, gdzie mogę znaleźć recenzowaną przez nią książkę. W rewanżu informuje, że wersja posiadana przeze mnie jest do kupienia m.in. w Merlinie.

Chciałbym też spytać się pani redaktor o datę ukazania się posiadanej przez nią pozycji. Jeśli jest ona zbliżona do daty pojawienia się ogólnodostępnej wersji to dlaczego czekano ponad miesiąc z recenzją?

Albo nie. Sam odpowiem. „Michnikowszczyzna” to literatura dla oszołomów zalegająca na półkach „Naszej Księgarni” miedzy „Spiskiem Masonerii w Polsce”, a „Przepisami siostry Leonili”…

 

Czytelnikom „wersji dla gminu” polecam natomiast lekturę recenzji red. Milewicz jako swoiste Post Scriptum do książki Rafała Ziemkiewicza.

Studiuję. O ile czas, a przede wszystkim chęci mi pozwalają to piszę. "Ciężko się żyje o suchym chlebie, za to nikt grobów nam nie rozgrzebie..." "Lecz większość śpi nadal, przez sen się uśmiecha, a kto się zbudził nie wierzy w przebudzenie..."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka