Deal zawarty. Nocne rozmowy, a może raczej „umiejętności perswazyjne” Jarosława Kaczyńskiego i Romana Giertycha doprowadziły do porozumienia. Mamy nowego prezesa banku centralnego. Wykonano normę. A nawet 400% normy! Wszakże oprócz prezesa NBP dostaliśmy od razu (w pakiecie) sekretarza stanu oraz dwóch członków Rady Nadzorczej TVP.
W rezultacie wicepremier wyglądał dziś cały dzień na niezwykle zadowolonego. Trudno nie domyślać się przyczyn tego entuzjazmu. Pozwolił sobie także na coraz odważniejszą krytykę wobec prezesa TVP Bronisława Wildsteina.
Ale nocne rokowania stały się źródłem nie tylko radości, ale wywołały również chwile nostalgii u wicepremiera. Roman Giertych zaczął tęsknić za czasami minionymi…
W szczególności za dawną telewizją kierowaną przez Jana Dworaka oraz Roberta Kwiatkowskiego.
„Brunatny Robert”, jak zwano onegdaj byłego rządcę publicznej telewizji, wyrył się złotymi zgłoskami w pamięci ministra edukacji. Nie sposób przecenić jego rzetelności, obiektywizmu, apolityczności i nie wywierania presji na dziennikarzy. Tak, to były czasy…
Nie wiem, kiedy premier Giertych obchodzi urodziny, ale wydaje mi się, że idealnym prezentem trafiającym w jego gust (w sam raz na długie zimowe wieczory) byłby słynny wywiad Piotra Gembarowskiego z Marianem Krzaklewskim (w przeddzień ciszy wyborczej). Prawdziwy rarytas.
Skoro sprawy idą po myśli lidera LPR można oczekiwać kolejnych kroków w już raz wytyczonym kierunku. Albo po prostu wykorzystania atutów jakie ma już teraz. Jak będzie? Czas pokaże. Nie wykluczone, że już za moment (może na wiosnę) Roman Giertych zacznie tęsknić do telewizji Macieja Szczepańskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze