Jakub P. Cygan Jakub P. Cygan
56
BLOG

"We, the Bloggers..." - czyli o anonimowości w Internecie

Jakub P. Cygan Jakub P. Cygan Polityka Obserwuj notkę 62

Salon24 targany jest ostatnio przez wichry walki o anonimowość. O tym, że dyskurs przeszedł już „na noże” świadczyć może, podnoszony już, fakt emigracji kilku popularnych blogowiczów. Podkreśla to  wagę emocjonalną jaką przywiązują niektórzy członkowie salonu to swojej anonimowości (a raczej prób dezawuowania ich ze względu na to kryterium).

Radykalizmu tego ja nie podzielam. Gdybym sam publikował pod pseudonimem żadne argumenty ad personam (bo tak należy traktować elementy dyskusji próbujące obniżyć rangę wypowiedzi ze względu na anonimowość autora) nie robiłyby na mnie wrażenia. Oczywiście znacznie utrudniałyby dyskusję, ale wprawny czytelnik widząc tego typu „wycieczki osobiste” zdałby sobie sprawę, iż ich przyczyną jest ubóstwo argumentów.

I tak właśnie traktuje to uporczywe domaganie się personaliów. Domaganie się dla samego domagania się, dla wywołania oporu oponenta i sprowadzenia dyskusji na boczny tor.

Sam od początku występuję pod własnym imieniem i nazwiskiem. Taki mój wybór. Świadom jestem, że ujawnienie tych kilku faktów już jest przyczynkiem do mojej krytyki ad personam. Niejednokrotnie doświadczyłem argumentu, iż z faktu bycia studentem, nie poznałem prawdziwego życia i nie powinienem się wypowiadać. To jeden z częstszych chwytów erystycznych.

Dlatego całkowicie rozumiem osoby, które chcą, aby o nich samych mówiły tylko ich słowa i myśli, a nie to skąd są (bo może prowincja ma mniejsze prawo do dyskursu?), czym się zajmują czy jaki jest ich „staż na tym świecie”. Pewnie większość podobnie jak ja ignorowałaby wszelkie docinki osobiste, ale nie chcą zwyczajnie dawać do nich podstaw. Jednak jak pokazuje ostatnia praktyka i anonimowość może stać się taką podstawą.

Piękno blogów, jako tworu Internetu, polega właśnie na koncentracji na treści. Na argumentach i opiniach. Tu dyskutować może każdy z każdym. Całkowicie podzielam pogląd wyrażony przez Katarynę (już poza salonem24), że wielu (a pewnie i większość) zawodowych publicystów, gdyby zaczęła pisać pod pseudonimami nie byłaby w stanie dorównać poczytnością popularnym anonimowym blogerom.

Takie właśnie blogi powinny pozostać. Powinny liczyć się tylko argumenty, a nie tytuł czy stanowisko za nimi stojące. To właśnie dzięki tej sile argumentów i zdrowemu, racjonalnemu myśleniu polski Internet łamie monopol mainstreamowych mediów.

„Byt kształtuje świadomość” zdają się mówić przeciwnicy anonimowości. To kim ktoś jest wpływa na jego poglądy i opinie. Z cała pewnością tak jest. Wątpliwe by górnik pisał o bezsensie dotowanie spółek węglowych z publicznych pieniędzy. A pisząc anonimowo nikt nie będzie znał jego profesji. Zgoda. Ale aby pisać o potrzebie owych dotacji będzie musiał użyć racjonalnych argumentów na potwierdzenie swojego poglądu. Stroniąc od nich spowoduje, że nikt nie będzie z nim dyskutował (bo i nie będzie z czym).

Reasumując potrzeba anonimowości jest naturalna dla osób chcących by o nich świadczyły tylko ich wypowiedzi. Skupienie się na argumentach wyraźnie służy racjonalnej dyskusji. Anonimowość jest siłą, nie słabością Internetu!

Studiuję. O ile czas, a przede wszystkim chęci mi pozwalają to piszę. "Ciężko się żyje o suchym chlebie, za to nikt grobów nam nie rozgrzebie..." "Lecz większość śpi nadal, przez sen się uśmiecha, a kto się zbudził nie wierzy w przebudzenie..."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (62)

Inne tematy w dziale Polityka