…lub przynajmniej na stołeczku. Taki obraz zaprezentował nam wczoraj szef „Wydarzeń” podczas swojej relacji z Paryża, kiedy to mijającym go przechodniom sięgał co najwyżej do pasa. Podejrzewam, że ta ekwilibrystyka miała na celu lepsze uchwycenie zabytku w tle oraz „żyjącego wyborami miasta”. Dała co najwyżej chwile u uśmiechu co bardziej spostrzegawczym widzom. Cała ta zabawna sytuacja zastanowiła mnie nad sensem całego wczorajszego wyjazdu ekipy Polsatu do Francji.
Co chciano pokazać rozstawiając Smoktunowicz i Lisa w różnych miejscach i łącząc ich na żywo na czas programu? Rozumiem, że uznano francuskie wybory za sprawę pierwszej wagi dla Polski, bo inaczej nie potrafię sobie wytłumaczyć tej wczorajszej eskapady.
Tylko, że był to przerost formy nad treścią, bo stacja nie przekazała nic ponad to czego nie mogliśmy widzieć u konkurencji. No chyba, że ktoś miał akurat ochotę poobserwować łuk triumfalny w tle…


Komentarze
Pokaż komentarze (3)