Nie twierdzę bynajmniej, iż całe to przedstawienie było dokładnie wyreżyserowane. Sytuacja w jakiej znalazła sie pani poseł jest nie do pozazdroszczenia i nie może dziwić jej kondycja psychiczna. To jedno. Drugą sprawą jest jednakże wypieranie się odpowiedzialności i przerzucanie winy na organy ścigania. Jedyne na co zdobyła sie pani poseł to przyznanie się do tego (i tylko tego) co widzieliśmy na ujawnionych wczoraj taśmach. słowa te utonęły jednak w potoku zdań na temat uczciwości, oddaniu wyborcom czy walce jej rodziny "na wszystkich frontach".
Analizując jej działania (nie słowa na konferencji), zwłaszcza w porównaniu ze językiem z ujawnionych taśm, można dojść do wniosku, że całe to przedstawienie nie było "krzykiem wołającego o życie" na jakie miało wyglądać a próbą łapania się ostatniej deski ratunku, za którą uznano emocjonalny apel skruszonej pani poseł. Słowa mówiące o tym, że konferencja przeprowadzana jest w Sejmie bo pani Sawickiej "nie stać na lokal na mieście" wyraźnie wskazują, że chodzi zebranie jak największej liczby kamer wokół swojej osoby.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)