W ostatnich dnach mamy do czynienia z wysypem rozmaitych pseudoprawniczych wypowiedzi polityków. Po "oryginalnych" interpretacjach Konstytucji przez ministra Szczygło dotyczących sprawy Macierewicza, również koalicja in statu nascendi zaprezentowała nam próbkę swoich twórczych możliwości.
-"Dziwi mnie, że część polityków PiS namawia prezydenta do odrzucenia projektu budżetu i rozpisania nowych wyborów. Mam nadzieję, że Lech Kaczyński tego nie posłucha, i że są to tylko plotki" - powiedział Jarosław Gowin w TVN24
Wypowiedz ta sugeruje, że senator Gowin niezbyt dokładnie zapoznał się z art. 224 ust. 1 Konstytucji:
Prezydent Rzeczypospolitej podpisuje w ciągu 7 dni ustawę budżetową albo
ustawę o prowizorium budżetowym przedstawioną przez Marszałka Sejmu. Do
ustawy budżetowej i ustawy o prowizorium budżetowym nie stosuje się przepisu
art. 122 ust. 5. (dot. możliwości zawetowania ustawy - dop. JPC)
Prezydent bowiem nie może odrzucić projektu budżetu co jest podstawową z zakresu polskiego prawa konstytucyjnego.
Ale senator Gowin nic takiego nie powiedział! To tylko interpretacja redaktorów tvn24 którzy to zapewne chcieli dodać odrobinę dramaturgii tej sytuacji. Obraz złego prezydenta rzucającego kłody pod nogi nowemu rządowi idealnie sie w ich wizję wpasowuje.
Ale nie o tym miałem pisać. Cóż zatem powiedział Jarosław Gowin?
Dokładnie tyle i aż tyle:
"Docierają do nas plotki, mam nadzieję, że są to plotki bez pokrycia, że część polityków PiSu namawia Pana Prezydenta do podjęcia działań, które miałyby doprowadzić do rozpisania nowych wyborów tzn. uniemożliwić przyjęcie nowego budżetu, a to stwarza podstawy do nowych wyborów"
Zastanówmy sie więc dokłądniej co do "kalibru" tych plotek, które tak frapują pana senatora. Pierwszą rzeczą, która rzuca sie w oczy jest brak informacji o możliwości zawetowania budżetu, co jak pisałem wyżej jest kompletną bzdurą (a co znalazło się z artykule tvn24). Jakie zatem działania może podjąć prezydent aby uniemożliwić przyjęcie budżetu? Jako organ państwowy praktycznie żadnych!
W związku z procedurą budżetową prezydent posiada jedynie prawo do skrócenia kadencji Sejmu jesli nie otrzyma projektu do podpisu w przeciągu 4 miesięcy od jego wpłynięcia do Sejmu (art. 225) . Ponieważ miało to miejsce 28 IX termin ten mija pod koniec stycznia. Jako, że prezydent nie ma kompetencji wpływania na prace Sejmu czy termin zostanie dotrzymany zależy od samych posłów.
Odezwać sie mogą głosy, żę prezydent może odkładać w czasie powołanie nowej Rady Ministrów. To prawda, ale tylko o 28 dni (14 na nominowanie kandydata i tyleż na znalezienie przez niego większości) czyli do początku grudnia. W tym czasie jednak Sejm będzie cały czas pracował nad projektem. Utrudnia to co prawda pole manewru przyszłego rządu we wprowadzeniu poprawek jednak nie grozi możliwością przekroczenia konstytucyjnych terminów.
Reasumując prezydent nie ma możliwości wpłynięcia na rozpisanie przyspieszonych wyborów. Poseł Gowin powtarza więc produkowanie masowo opowieści o żelaznym wilku. W rolę zwierza wciela się Prezydent czyhający by zaszkodzić budowie drugiej Irlandii.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)