Jakub P. Cygan Jakub P. Cygan
295
BLOG

Próba, której Michał Boni nie sprostał (czyli o postawie byłego

Jakub P. Cygan Jakub P. Cygan Polityka Obserwuj notkę 13

Wiele skrajnych i zabarwionych emocjonalnie opinii wyrażono dziś na temat postu tad9. Jakkolwiek by jednak nie krytykować niektórych jego dość daleko idących tez (czy też sposobu autopromocjji) zwrócił on uwagę na kilka ważnych kwestii.

"W 1992 roku Boni, by nie wypaść z obiegu NIE MÓGŁ „zrzucić ciężaru”, w 2007 roku, by pozostać w obiegu MUSIAŁ „ciężar zrzucić” (ustawa lustracyjna, jaka by nie była – jakoś tam działa, a do tego IPN opanowały wraże siły – „wiedza tajemna” traci tajemniczość...). Ta różnica pomiędzy rokiem 1992 a 2007 jest miarą postępu, ale jednak coś pozostało bez zmian: by utrzymać Boniego w obiegu manipuluje się rzeczywistością, czy – mówiąc inaczej - daje się nam przedstawienia" - pisze tad9 w swoim blogu.

Ta właśnie zmiana zachowania jak dokonała się w przeciągu tych 15 lat wydaje się być podstawą do oceny całego wydarzenia. Wtedy to na początku przemian ustrojowych był czas na wyznanie swoich win, na pozbycie się balastu obciążającego sumienie. Michał Boni nie zrobił tego.

Pamiętajmy jednak, że byli inni którzy uznali, że informacje takie muszą być ujawnione społeczeństwu. Pamiętamy także jak z nimi postępowano, jak piętnowano i starano sie usunąć z życia publicznego.

Większość zapewne podziela pogląd, że to wtedy był odpowiedni czas na ujawnienie "błędów przeszłości". Dotyczy to szczególnie osób które aspirowały do piastowania stanowisk publicznych. Jeśli chcieliśmy tworzyć zręby nowej demokracji to elity musiały być wolne od zakłamania!

Co się jednak wtedy działo? Nie trzeba szukać daleko. Prawdą jest w tym przypadku tania. 3,66 (z VAT). Za tyle bowiem kosztuje otrzymamy dostęp do archiwalnych numerów Gazety Wyborczej z tego okresu.

"Umieszczenie na zaakceptowanej przez min. Macierewicza liście nazwiska Michała Boniego, posła Kongresu Liberalno-Demokratycznego - co stało się już publiczną tajemnicą - uważamy za element walki politycznej. Jako osoby, które blisko współpracowały z Michałem Bonim w ciągu ostatnich 12 lat odrzucamy to bezpodstawne oskarżenie i jesteśmy przekonani, że zrobi tak każdy, kto miał okazję się z nim zetknąć.
To oskarżenie obraża również nas."

"Jest oczywiste, że wielostronna aktywność Michała Boniego musiała być przedmiotem zainteresowania Służby Bezpieczeństwa. Ile złej woli potrzeba, by na tej podstawie oskarżać Michała Boniego, że to on interesował się współpracą z SB?!"*

podpisano: Zbigniew Bujak, Zbigniew Janas, Henryk Wujec i członkowie redakcji "WOLI"

Nie mnie w tej chwili oceniać autorów tego listu otwartego. I nie o nich jest ten post. Chodzi mi o postawę Michał Boniego. On wszakże wiedział co podpisał. Wielu jego przyjaciół i konspiracyjnych kolegów stawiając na szali swój autorytet świadczyła o jego niewinności. Jeżeli nie wiedzieli o jego działaniach to uwierzyli mu, zaufali jego słowom. Czy jego zachowanie można nazwać uczciwym wobec nich (nie mówiąc już o odbiorcach listu otwartego)?

Pytanie o to czy w zaistniałej sytuacji Michał Boni wyjawia prawdę o swojej przeszłości pozostanie retorycznym. Oto co przekazuje opinii publicznej przez swojego pełnomocnika:

"Są to dwie fiszki z odręcznymi adnotacjami pracowników SB z lat 1988-89. Wynika z nich, że Boni był inwigilowany. Nie ma żadnego dokumentu z jego podpisem. [podkreślenie moje] Jest natomiast adnotacja: "Proszę o wyrejestrowanie materiałów dotyczących dwustronnie wymienionego z powodu nieprzydatności operacyjnej". W spisach przy nazwisku Boniego widnieje skrót "KTW" (kandydat na tajnego współpracownika). Powyższe zapisy stały się podstawą wpisania nazwiska Boniego na "listę agentów".
Jak się dowiadujemy, Michał Boni zamierza wytoczyć Antoniemu Macierewiczowi procesy z powództwa cywilnego o zniesławienie i utratę zdrowia."

były minister dewaluuje wartość dokumentów, więcej expressis verbis zaprzecza istnieniu zobowiązania do współpracy (do którego podpisania dopiero ostatnio się przyznał). I to nie wszystko - chce wytaczać procesy osobom twierdzącym co innego.

Ten właśnie grzech Boniego schodzi w mediach na dalszy plan. Podkreślając szantaż i groźbę aparatu bezpieczeństwa zapominają, że czas na rachunek sumienia i żal za grzechy był na początku lat '90, kiedy to jego rodzinie już nic nie groziło. Krytycznym momentem była chwila ujawniania sprawy opinii publicznej. Stając przed wyborem przyznać sie czy wyprzeć Michał Boni wybrał to drugie i tym samym nie sprostał swojej próbie.

 

 

*Oskarżony oskarża Gazeta Wyborcza nr 139, wydanie waw z dnia 13/06/1992 - 14/06/1992 , str. 3

Studiuję. O ile czas, a przede wszystkim chęci mi pozwalają to piszę. "Ciężko się żyje o suchym chlebie, za to nikt grobów nam nie rozgrzebie..." "Lecz większość śpi nadal, przez sen się uśmiecha, a kto się zbudził nie wierzy w przebudzenie..."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka