Ciekawą wizję wypadków przedstawia bloger Kwadrat. Co prawda z częścią argumentów wypada się zgodzić. Sam zresztą pisałem podobną interpretację przepisów kilka dni temu. Mimo to z prognozowanym w w/w bloku rozwojem wypadków po 3 grudnia po prostu nie sposób sie zgodzić.
Primo. Przyczyny prawne.
Jak Zauważa Kwadrat art. 154 ust. 3 Konstytucji nakłada na Prezydenta obowiązek powołania wybranej przez Sejm w tzw. 2 kroku Rady Ministrów. Nie podanie terminu na dokonanie tej czynności nie oznacza bynajmniej, że głowa państwa może ją odwlekać w nieskończoność. Prezydent musi to zrobić "bez zbędnej zwłoki", co nijak sie ma do 2 miesięcy między początkiem grudnia a końcem stycznia (termin wysłania budżetu do podpisu). Jako podobny przykład można przywołać sąsiedni artykuł 155 ust. 2.
W razie nieudzielenia Radzie Ministrów wotum zaufania w trybie określonym w ust. 1 (3 krok) , Prezydent Rzeczypospolitej skraca kadencję Sejmu i zarządza wybory.
Stosując wspomnianą wyżej argumentację Kwadrata oznaczało by to, że tak naprawdę prezydent nie skraca kadencji (jeśli nie chce), gdyż tak przesuwa ją w czasie iż mija 4-letnia kadencja. Jednak w powszechnej opinii konstytucjonalistów tak nie jest.
Ponadto należy przypomnieć, że wszelkie próby falandyzacji art. 154 mogą zostać ocenione przez Trybunał Stanu. Ciało to składające się z 19 członków z czego 18 jest wybieranych przez Sejm władne jest orzec delikt konstytucyjny o wiadomych konsekwencjach dla głowy państwa. Tu jednak dodam, gwoli uczciwości, że wedle moich obliczeń do postawienia Prezydenta w stan oskarżenia brakuje 21 głosów. Nie mniej jednak ryzyko jest ogromne a gra nie warta świeczki.
Secundo. Przyczyny polityczne.
Działania na granicy konstytucji polegające na odwlekaniu w czasie powołania rządu Tuska wiązały by sie z ogromną stratą kapitału politycznego. Osobiście stwierdzić mogę, że wiele osób które poparły PiS w ostatnich wyborach w niechęcią patrzy na takie zabiegi (nawet gdyby w ich oczach nie były złamaniem Konstytucji). Trzeba ponadto zauważyć, że działania te nie prowadzą do żadnego politycznego celu. Znając pragmatyzm braci Kaczyńskich należy wątpić czy w ogóle biorą pod uwagę tak kosztowne środki. W tym kontekście potwierdzeniem mogę być wypowiedzi powyborcze, iż Prezydent i Premier szanują wynik wyborów.
Mam nadzieję, że powyższa argumentacją przekonałem, że zarówno z punktu widzenia prawnego, politycznego jak i pragmatycznego scenariusz rządu w stanie dymisji do końca stycznia zaliczyć można do gatunku science-fiction.
PS. Pochwale się w tym miejscu moim osobistym jubileuszem. Otóż 3 XI 2006, czyli równo rok temu napisałem pierwszy post na salonie24. W zaistniałem sytuacji sam sobie życzę "sto lat".


Komentarze
Pokaż komentarze (4)