99 obserwujących
24 notki
123k odsłony
509 odsłon

Nowy Prymas

Wykop Skomentuj38

Dnia 19 grudnia b.r. w Gnieźnie odbył się ingres nowego Prymasa Polski abp Henryka J. Muszyńskiego. Można powiedzieć, że nastąpił powrót tytułu prymasowskiego do Gniezna, skąd „wyszedł” w 1992 r., gdy Stolica Apostolska i Jan Paweł II osobiście, zadecydowali o przerwaniu unii personalnej arcybiskupa warszawskiego i gnieźnieńskiego, a tytuł Prymasa Polski pozostał w gestii kardynała Józefa Glempa. Ten powrót oznacza, że historia nasza – w aspekcie chrześcijańskiej obecności – zatoczyła krąg do okresu I Rzeczypospolitej, której początkiem stało się przyznanie Bolesławowi Chrobremu korony, a polskiej ziemi arcybiskupstwo gnieźnieńskie, metropolię która objęła z czasem biskupstwa w Krakowie, Wrocławiu i w Kołobrzegu. Pierwszym metropolitą był Radzym Gaudenty, błogosławiony Kościoła katolickiego. Ten powrót jednakże nie oznacza, by całe dziedzictwo prymasostwa powróciło do Gniezna. Wraz z przekazaniem tego tytułu arcybiskupowi Henrykowi Muszyńskiemu, skończyła się bowiem era Wielkich, XX-wiecznych, Prymasów Polski.

Ich „listę” otworzył – moim zdaniem – kardynał August Hlond, który po wojnie – w warunkach ostrej konfrontacji z bezbożnym i agresywnym komunizmem – został obdarzony przez papieża Piusa XII specjalnymi pełnomocnictwami („facultates”). Odziedziczył je po śmierci Augusta Hlonda, Prymas Tysiąclecia Kardynała Stefan Wyszyński. Pełnił swą historyczną misję interrexa w latach 1948 – 1981. Kościół katolicki w Polsce w tym czasie nie tylko potrafił zwyciężać komunizm w tej części Europy, to jeszcze wydał wielkiego Polaka, który 16 października 1978 r. rozpoczął swój pontyfikat w Rzymie, stolicy Kościoła Powszechnego. Pełnomocnictwa Prymasa Stefana Wyszyńskiego obejmowały rozległe prawa; był przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski i Rady Głównej, dokonywał de facto wyboru (choć z vetem rządu PRL) biskupów, co akceptowali kolejni papieże, mianował administratorów apostolskich, a także miał prawo negocjować sprawy Kościoła z władzami państwa (po zerwaniu konkordatu w 1945 r.); co więcej był opiekunem (głównie poprzez swego delegata) polskiego wychodźstwa, co powodowało łączność między katolikami polskimi, którzy po 1945 r. (i po następnym falach emigracji) nie mogli powrócić do Ojczyzny. Miał prawo także opiekować się katolikami na Wschodzie, gdyż papiestwo nigdy nie uznało utraty swych metropolii, niszczonych przed i po 1939/1944 r. przez bolszewizm. Znany jest co najmniej jeden przypadek dokonanej w katedrze gnieźnieńskiej tajnej konsekracji biskupa lwowskiego, Jana Cieńskiego. W końcu, Prymas Polski opiekował się wyznawcami obrządku greckokatolickiego i ormiańskiego, a także męskimi i żeńskimi zgromadzenia zakonnymi, w tym akceptował bądź wręcz czynnie decydował o wyborze prowincjałów (prowadziło to nawet do pewnych napięć, np. w relacjach z oo. Dominikanami). Ta wyliczanka kompetencji nie zamyka wszakże głębokiego rozwidlania się powyższych pełnomocnictw, czyniących z prymasa Polski legata papieskiego na obszarze co najmniej II RP powiększonym o obszar ziem zachodnich i północnych, a także – w kontekście wychodźstwa – powiększonym o świat cały. Widomym znakiem tego globalnego oddziaływania stanowiły obchody Millenium Chrztu Polski, które rozpoczęły się w styczniu 1966 r. w Rzymie i przeszły przez cały świat: Nowy York i Waszyngton (z udziałem Prezydenta USA) i Chicago, ale też Londyn i Paryż, a także miasta australijskie i południowoamerykańskie, itd., tam gdzie byli Polacy. Ta wielka władza kościelna pozwalała Prymasowi Polski kierować sprawnie obroną narodu przed sowietyzacją i atomizacją, utratą tożsamości.

Jego następca, dziedziczył tę godność i niektóre jedynie z powyższych pełnomocnictw, co było zrozumiałe z racji obecności papieża Jana Pawła II, którego autorytet wzmacniał Kościół w Polsce. W latach 1981 – 1992 prymas Józef Glemp ewolucyjnie przekazywał kompetencje swego wielkiego poprzednika, czy to na rzecz papieża, czy też Rady Głównej EP (której nadal przewodniczył). Prymas zdawał sobie sprawę z faktu, że w Kościele katolickim zwyciężać winna zasada kolegialności, a odzyskanie przez Polskę niepodległości po 1989 r. zamyka okres, w którym katolicy polscy musieli chronić się w domu i w kościele, jeśli chcieli publicznie wyznawać swą wiarę. To też wielka sztuka, by nie o sobie myśleć, a do dobru Kościoła.

A zatem uroczystość z 19 grudnia otwiera rzeczywiście nowy rozdział w dziejach prymasostwa w Polsce; z jednej strony Prymas Polski – pozbawiony faktycznych kompetencji – ma jednak nowe, i nieznane do końca zadania, a posiada je ponieważ z drugiej strony niesie na swych barkach olbrzymie dziedzictwo, od Gaudentego po Prymasa Tysiąclecia i ostatniego z Wielkich Prymasów XX wieku – kardynała Józefa Glempa. Warto śledzić zatem wypowiedzi Nowego Prymasa.

Wykop Skomentuj38
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura