99 obserwujących
24 notki
124k odsłony
4993 odsłony

Czeski błąd

Wykop Skomentuj18

Sobotni wieczór, Multikino. Na Sali 8 do 10 osób. Pusto i te żenujące reklamy puszczane przez pierwsze 20 minut spektaklu. Sieczka w głowie może utrudnić odbiór dzieła wybitnego. Za chwilę będę już tego świadom. Rozpoczyna się film: „Czeski błąd” (tytuł celnie oddaje polski punkt widzenia, w tym doświadczenia lustracji). Gdyby ten film wszedł na nasze ekrany w okresie, gdy zachwycaliśmy się niemieckim dziełem „Życie na podsłuchu”, gdyby ten film wszedł na ekrany, gdy IPN był jedną z instytucji najmocniej wpisującą się w przekaz medialny na temat najnowszej historii Polski, gdyby pokazano go, gdy atmosfera w Polsce sprzyjała rozliczeniom, spojrzeniu wstecz – w stronę PRL, w poszukiwaniu sprawiedliwości w wolnej III RP, gdyby w końcu ten film trafił na ekrany przed 10 kwietnia 2010 r., gdy my – część inteligencji polskiej traktującej swe życie jako zadanie - mieliśmy siłę, by dotrzeć do narodu z oczywistym przekazem: „nie będzie rządziła uczciwość w bieżących relacjach społecznych, w państwie którego najwyższe autorytety celowo utrudniają narodowi dostęp do prawdy o jego niedawnej przeszłości; wraz z konsekwencjami”.
W „Czeskim błędzie” wszyscy bohaterowie są świetnie zarysowani przez co film staje się kompletny, wewnętrznie logiczny i bogaty. Intelektualnie dojrzały i mądry. Jest zatem autorytet - psychiatra , który dostać ma wysokie odznaczenie państwowe za nieskazitelne życie w okresie komuny. Jednakże nie będzie mógł się wydobyć z rzeczywistej przeszłości – bardziej skomplikowanej niż oficjalny, hagiograficzny biogram w encyklopedii. Jest jego żona, której wydaje się, że ich tajemnica może pozostać w formie nienaruszalnej, aż do skończenia świata – nawet dla córki. Czyjej? Jak mówi w pewnym momencie autorytet, tylko ci się wydaje, że „jak pijesz kawę z k…, to nie będziesz za chwilę z nią w łóżku”. Był bowiem i jest nadal czeski SB-ek, który wszystko pamięta i wie, kiedy właściwe akta, a nie te wybrakowane, znajdą się w publicznym obiegu: w chwili, gdy ceremonia nadania nagrody nieskazitelności zbliża się dużymi krokami. Film dokumentalny o bohaterze - autorytecie , staje się wstępem do rozliczenia się ze swego życia – przed rodziną, przed narodem, przed ofiarą niegdysiejszego upadku. Oczyszczenie staje się jedyną drogą, jak odkrywa to główny bohater – nasz autorytet. Choć pokusa jest ta sama co w Polsce, by jedynie oskarżyć poszukujących prawdy o nikczemność, o zemstę i wejście w rolę przedmiotu pozostającego w rękach brudnych SB-eków. Bo rzeczywiście, osoby szukające prawdy są niesympatyczne; zdradzają swych najbliższych, zakompleksione, żyjące pod naciskiem wielkości oficjalnego życiorysu autorytetu. Czy to ma być sprawiedliwość, gdy mały człowiek osądza wielkiego? Ale reżyser filmu nie daje się skusić takiej interpretacji – jakże widocznej w przekazie rządzącym polskim życiem publicznym. Idzie dalej. Jedyną drogą zadośćuczynienia jest droga prawdy. Nie ma alternatywy; tylko ci się wydaje bowiem, że gdy zgodzisz się na wspólne wypicie kawy z k…, nie będziesz za chwilę w jej łóżku. Zwycięstwo prawdy nad kłamstwem nie unicestwia jednak przeszłości, beneficjentem pozostaje SB-ek, bo nie ma sumienia. Czy jednak na pewno ciesząc się zdrowiem i słuchając, gdy rodzina śpiewa mu – po angielsku – 100 lat, jest jeszcze kimkolwiek. Czy jest jeszcze człowiekiem, stworzonym na wzór i podobieństwo Pana Boga? Pozostaje nim dla Boga, bo ten jako jedyny jest pełen miłosierdzia. Widz pozostaje z pokaleczonymi, którzy nigdy nie potrafili – jak się okazało – uciec od wyrzutów sumienia. Na szczęście… dla narodu czeskiego, w tym dla wnuczki autorytetu.

Wykop Skomentuj18
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura