Dawno, dawno, temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami.... czyli w roku 480 przed Chrystusem w Wąwozie Termopilskim zły król Kserkses wyrżnął 300 (przepraszam 298) Spartan dowodzonych przez Leonidasa. Grecy broniliby się do zwycieskiego końca, gdyby nie zdrada Efialtesa. A w ogóle to bitwa została wygrana moralnie bo przecież furda, że Ateny poszły z dymem, że zniszczono gospodarczo Attykę, że jeszcze długo trzeba się było użerać z Persami. Dzięki Termopilom można było rozbić flotę Persów pod Salaminą.
Wszystko się zgadza prawda?
No niby tak, ale (uwielbiam to ale
)...
oprócz Spartan byli tam jeszcze Tebańczycy i Tespijczycy w sumie jakieś 700 wojowników, oprócz tego Helloci,których Spartanie traktowali jak .... najdelikatniej to ujmując ... niewolników. Wszyscy zginęli ale pamięta się tylko tych trzystu...
Przy przewadze Persów (50/1) nawet bez zdrajcy w końcu Persowie dobiliby obrońców poza tym nie ma pewności czy na tyły Greków nie wyszedł desant przerzucony drogą morską, ewentualnie czy zwiadowcy Perscy sami nie odnaleźli ścieżki. Ba nie ma nawet pewności, że jakiś zdrajca w ogóle był.
I co ważniejsze bez Temistoklesa nie byłoby zwycięstwa, bo to jego zasługa była pernamentna wręcz do przesady posunięta dbałość o ateńską flotę.
Epilog dopisali sami starożytni Ateńczycy wypędzając swego wybawcę i wizjonera z miasta ok. 472/471 przed. Ch., nie rozumiejąc że juz nie Persowie, ale właśnie Spartanie stanowią dla Aten śmiertelne niebezpieczeństwo.
A potem żyli długo i szczęśliwie... ale to juz inna bajka
Tę historie dedykuję wszystkim, którzy dziś rozgorączkowani biorą udział w sporze, kto ile czasu spędzil w stoczni, kto i kiedy ztrzymał tramwaje, jaka rolę odegrał jeden czy drugi Lechu, a gdzie był Jarek, a gdzie Donek... i z wredną satyfakcją przemieszaną z zażenowaniem informuję, że o tym gdzie kto był i czego dkoknał, bedziemy decydować my .... historycy


Komentarze
Pokaż komentarze (5)