Jan Biel Jan Biel
442
BLOG

Uwaga! -izmy i -fobie

Jan Biel Jan Biel Rozmaitości Obserwuj notkę 0

We wczorajszym programie „Uwaga” w TVN z nomen omen, uwagą obejrzałem fragment poświęcony lesbijce, która zwolniła się z pracy w szkole, ze względu na niechęć dyrekcji i grona pedagogicznego.

Nasunęło mi się kilka pytań:

Po pierwsze na czym polegała homofobia w przedstawionej łódzkiej szkole? Program nie dał żadnej odpowiedzi w tej sprawie. Uczyła tam 6 lat.

Po drugie po takim temacie zaproszenie na kolejny program, tym razem poświęcony psim kupom na trawnikach, jest po prostu przegięciem.

Program sam w sobie nie jest przedmiotem tej notki, a tylko jej punktem wyjścia. Zmotywowany zostałem kolejnym pytaniem jakie zmuszony byłe sobie postawić:

dlaczego „lampka” ma się zapalać nauczycielom po użyciu przez ucznia określenia: „ty geju”, albo „ty cioto”?  A dlaczego nie po „ty chuju”, albo „ty pizdo”, że o „downach”, „Żydach”, czy „Rumunach” nie wspomnę? (szanowny adminie proszę o nie wycinanie wulgaryzmów, bo one mają w tym tekście ważną rolę).

Inaczej niż bohaterka reportażu, która uczy (-ła) w liceach, ja mam styczność z młodszymi egzemplarzami „przyszłości narodu” w skrócie zwanymi gimnazjalistami. Otóż gimnazjaliści mają wręcz niewyobrażalną umiejętność obrażania innych, w sposób jaki ludziom cywilizowanym nie przyszedłby do głowy. Przytoczone przeze mnie powyżej obelgi  są jedynie delikatną próbką. Problem polega na tym, że dzieci, albo jak wolą o sobie mówić – młodzież, często nie jest świadoma jak wielką krzywdę może wyrządzić słowo. Tu są bardzo podobne do publicystów/dziennikarzy. Ale u gimnazjalisty odpowiadają za to brak zwykłego doświadczenia życiowego i hormony. Z moich doświadczeń wynika, że równie brutalne i chamskie są dzieci z tzw. „dobrych domów”, jak i te z tzw. „rodzin patologicznych”. Nie ma reguły.

Otóż taki młody człowiek nie zdaje sobie sprawy, że wydzierając się na korytarzu do kolegi, który właśnie rzucił jego plecakiem np. Co robisz geju? Nie tylko określa orientację seksualną kolegi, na którego zły będzie jakieś 5 minut, ale nadaje temu określeniu znaczenie pejoratywne. Otóż drodzy tropiciele homofobii, romanofobii, antysemityzmu i innych -izmów z faszyzmem i komunizmem włacznie, ten uczeń ma gdzieś jaka jest orientacja tego czy innego człowieka, jest mu obojętne jego pochodzenie rasowe, czy wyznawana religia – on jest wkurzony na wzmiankowanego powyżej kolegę i w tym momencie chce mu choć w ten prymitywny sposób odpowiedzieć na doznaną krzywdę.

Sam byłem świadkiem, gdy po jednej z lekcji uczeń potraktował drugiego tekstem „Ty masz móżdżek jak Kserkses”. (Nadmieniam, iż 10 min. temu omawialiśmy wojny Greków z Persami). Gdy zapytałem o co chodzi usłyszałem, że ta obelga fajnie brzmi. Inna sytuacja rozmowa o zagładzie Żydów w czasie II wojny światowej. Standardowa w tym wieku prowokacja (autentyk): „Ja tam uważam, że Hitler i tak wybił ich za mało”. Chyba dla każdego jest jasne że nie jest to pogląd tego dziecka na życie, tylko wypróbowany sposób na to „Jak zrobić gnój na lekcji”. I przeciwdziałaniem nie może być sflekowanie dzieciaka, tylko pokazanie mu bólu, cierpienia i strachu. Pokazanie czym jest godność ludzka Żyda,  Rumuna czy Niemca, Geja, Krisznowca, Muzułmanina i Katolika . Im częściej i różnorodniej, tym lepiej.

Jeszcze inna sprawa to podejście indywidualne. Do szkoły chodzą różne dzieci, mądre, głupie, zdolne i pracowite, ale też leniwe i próżne. Nie ma reguły. Z jednym wystarczy porozmawiać, innemu trzeba pokazać, jednemu wystarczy rozmowa i wzmacnianie pozytywne a inny potrzebowałby plutonu AT przed drzwiami. 

Wiem też, że nauczyciel nie jest do końca panem swojego sumienia. Uważam za niestosowne branie przez nauczyciela udziału w akcjach typu „zalegalizujmy związki partnerskie”, tak samo jak za niestosowne uznałbym uczestniczenie nauczyciela w marszu 11 listopada organizowanym przez MW.  Tak samo jako katolik uważam homoseksualizm za grzech, ale też tego na lekcji nie powiem. Bliżej mi zdecydowanie do marszu niepodległości niż do parady równości, ale - tu przyładuję z grubej rury, ale ja naprawdę tak myślę – Polska daje mi na 90 minut tygodniowo pod opiekę 30 swoich obywateli, których pozwala mi kształtować tak, aby wyrobić w nich świadomość historyczną i umiejętność krytycznej oceny przeszłości. Ale przychodzą oni z całym bagażem rozmów domowych, poglądów rodziców, własnych emocji. Większość z nich zwyczajnie nie ma poglądów, ale część z nich ma bardzo wyraziste poglądy swoje/swoich rodziców. Afiszując swoje poglądy udziałem w takim czy innym marszu powoduję, że nie ważne staje się co i jak chcę przekazać, ale to, że dla jednych jestem patriotą, dla innych faszystą. Przecież nie wiem czy rodzicen jednego z uczniów nie jest gej, nie wiem - nie pytam, czy w mojej klasie są ewangelicy. Więc o wojnie trzydziestoletniej staram się mówić jaknajbardziej neutralnie, choć wbrew podręcznikom nie ściemniam, że Polska była neutralna.

Czy odbiór tego o czym mówię na lekcji byłby taki sam, gdyby moja uczennica spotkała mnie na marszu niepodległości stojąc naprzeciw mnie w pasiaku, przyprowadzona przez GW-rodziców? Chcąc wykonywać powołanie nauczyciela oddaję część swoich praw. Bo odpowiadam za dzieci komuchów, platfusów i pisiorów w ten sam sposób.

I jeszcze jedno: uczeń ma mnie szanować za to jakim jestem człowiekiem, a nie za to jaką płeć obdarzam uczuciem, musi czuć w nauczycielu uporządkowanie wewnętrzne, a nie rozedrganie religijne, czy emocjonalne. Uczeń chce w nauczycielu widzieć wzór – wiem brzmi jak banał, ale im dużej pracuje w szkole, tym bardziej się utwierdzam w słuszności powiedzenia Papy Stamma: „Nie ma odpornych na ciosy, są tylko źle trafieni” – „ Nie ma dzieci do których nie można dotrzeć, są tylko słabi nauczyciele”

A na zakończenie jeszcze jedno. W reportażu pokazano chwilę, w której rozdawana jest uczniom ankieta, dotycząca jak mniemam homofobii. Tuż przed rozdaniem osoba rozdająca teksty zadała pytanie bodajże o przejawy homofobii, uzyskując nawet sensowne odpowiedzi. Nie wiem kim był ten człowiek, ale wyniki tej ankiety może wyrzucić na śmietnik. Bo czy za wiarygodną uznacie państwo ankietę, dotyczącą np. alkoholizmu, którą poprzedzi krótka dyskusja o negatywnych skutkach pijaństwa?

Jak już pisałem we wcześniejszych notkach, traktujmy młodzież poważnie i odpowiadajmy na konkretne problemy konkretnych Jasia, Małgosi czy Agnieszki. Każde z nich jest osobą z własnymi problemami, stereotypami i uprzedzeniami. Współczesna pedagogika to taka skrzynka z narzędziami. Do kształtowania (albo lepiej współkształtowania) osobowości jednego ucznia potrzeba klucza 13-tki, innego śrubokrętu, a czasem młotka. Problem w tym, żeby nie walić młotkiem tam, gdzie wystarczy pocyzelować dłutkiem. Pamiętając jednak gdzie ten młotek leży.

Jan Biel
O mnie Jan Biel

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości