Cuda jednak się zdarzają... nie, nie wcale nie chodzi o chodzenie po wodzie, czy rozmnożenie chleba. Nagle w ciągu doby bezpieczny stadion przy Bułgarskiej stał się, niebezpiecznym siedliskiem kiboli (nomen omen)*. W środę policja twierdziła, że jest ok, a dziś już nie. Najfajniejsze jest to że Lech miał rozgrywać to spotkanie bez kibiców przyjezdnych.
Ale cudów nie koniec. Następny cud wydarzy się w nocy z soboty na niedzielę. Chyba pójdę na Bułgarską to zobaczyć to na własne oczy. Otóż w niedzielę siedlisko kiboli będzie już bezpiecznym Stadionem Miejskim, na którym swój mecz rozegra z Sandecją, Warta Poznań.
Zawsze kochałem kolędy, ale ta cuda, cuda ogłaszają nabiera nowego znaczenia...
-------
*w poznańskiej gwarze kibol to zwyczajnie kibic, tak jak brachol to brat


Komentarze
Pokaż komentarze (2)