Od pół roku nie napisałem notki i od jakiegoś czasu mi to doskwierałi u postanowiłem, że muszę coś z tym przykrym faktem zrobić. Najpierw chciałem w październiku napisać coś o Węgrzech, od paru dni już tylko republice, a nie - Republice. W tedy nie wyszło, ale teraz podczas dyskusji w Polsacie redaktor Joanna Wrześniewska-Zygier przemaglowała, muszę przyznać po równo, posłów PO i PiS, początkowo sprawa dotyczyła leków i NFZ, więc nie oceniam, ale wplątano w to jeszcze Budapeszt. I tu moje tytułowe pelikany, najpierw pani redaktor łyknęła, że Jarosław Kaczyński mówił o Budapeszcie jako jedynie, o idei powrotu do władzy po latach. Dla, każdego kto choćby ukończył przedszkole polityczne jest jasne, braterstwo duchowe Fideszu i PiS-u. Tyle tylko, że nie ma w tym nic złego.
Drugim pelikanem był wspomniany już poseł PiS, którego nazwisko niestety mi umknęło, gdy redaktor Wrześniewska stwierdziła, że rząd Orbana odpowiada za olbrzymi dług Węgier. Można temu rządowi zarzucić wiele, ale nie to, że jest winien olbrzymiego zadłużenia państwa. Polityk musi reagować na tego typu uwagi.
Orban nie jest dla mnie wzorcem z Sèvres polityka prawicowego, ale ogromny szacunek wzbudza we mnie to, jak rozstał się z władzą, kiedy w 2002 roku po zwycięskich dla niego wyborach nie udało mu się utworzyć rządu i na osiem lat Węgry wpadły w ręce postkomunistów. Wtedy po porażce na wiecu swoich zwolenników powiedział:
„Drodzy Przyjaciele! Zanim pożegnam się z Państwem, chciałbym powiedzieć to, co najważniejsze, a czego znaczenie jest być może o wiele większe, niż miałoby dotyczyć jednych tylko wyborów. Proszę, wysłuchajcie mnie i zabierzcie ze sobą następującą myśl. Zawsze mogą być tacy, którzy nienawidzą. Ale mogą oni zwyciężyć tylko pod warunkiem, że i my ich znienawidzimy. Dlatego uwierzmy w siłę miłości i jedności.”
www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PS/viktor_orbanzp.html
Warto, żeby „Spoglądający na Węgry” i „Chcący Budapesztu” zastosował się do tej rady. Jednym z powodów dla których prawicowość niestety nadal kojarzy się z obciachem jest styl obecnej prawicy, a właściwie jego brak.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)