Blog
ciąg dalszy nastąpi
Jan Kalemba
Jan Kalemba pseudonim z Tygodnika CDN
27 obserwujących 432 notki 324814 odsłon
Jan Kalemba, 7 września 2017 r.

Co się dzieje w pałacu prezydenta

331 12 0 A A A

Trudno jest mi uwierzyć w nagłe olśnienie geniuszu politycznego lub nie mniej nagły ubytek rozumu. Tym bardziej, że nagła przemiana jest zbiorowa i ogarnęła znaczącą część otoczenia prezydenta Andrzeja Dudy. Stare porzekadło powiada – gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. W przypadku polityki na takim szczeblu, nakłonienie do zmiany przekonań – mówiąc elegancko – nie musi odbywać się tylko za pomocą szeleszczących walorów, w grę wchodzić mogą też inne intratne propozycje.

 

Wagę sprawy można stwierdzić przypominając sobie to, co wydarzyło się 6 lipca. Na ten dzień dyplomacja polska zorganizowała w Warszawie szczyt 12 państw Trójmorza, to jest Austrii, Czech, Słowacji, Węgier, Litwy, Łotwy, Estonii, Chorwacji, Słowenii, Bułgarii, Rumunii i Polski. Na posiedzenie szczytu zaproszony został wizytujący w tym czasie nasz kraj prezydent USA Donald Trump.

 

Efektem wspomnianego szczytu jest podpisana przez uczestników deklaracja o pogłębionej współpracy w formacie Trójmorza, skoncentrowanej na wspieraniu inwestycji w dziedzinach takich jak gospodarka, połączenia transportowe, infrastruktura energetyczna, ochrona środowiska, prace badawczo-rozwojowe i komunikacja cyfrowa w regionie.

 

Obecny na szczycie prezydent USA zadeklarował daleko idące poparcie dla Trójmorza zarówno w kwestiach gospodarczych, to jest dostawach taniego gazu – poprzez terminal w Świnoujściu – oraz technologii. Deklaracja dotyczyła też wsparcia militarnego w ramach NATO, w tym dostępu do uzbrojenia najwyższej klasy.

 

Warto przypomnieć przy tym tło na jakim wydarzyło się skonkretyzowanie formatu Trójmorza. Półtoraroczne rządy Prawa i Sprawiedliwości przyniosły wyraźną poprawę wszystkich wskaźników gospodarczych, tj. tempa wzrostu PKB, wzrostu inwestycji zagranicznych, płac, konsumpcji oraz spadek bezrobocia. Najbardziej spektakularnym jest wzrost dochodów budżetowych, przede wszystkim poprzez ukrócenie oszustw dotyczących zwrotu VAT. Ta patologia sięgała poziomu setek miliardów zł., a jej eliminacja naruszyła interesy bardzo wpływowych czynników, które tych miliardów już nie dostaną.

 

Zarysowała się realna szansa na zmianę polskiej gospodarki z peryferyjnej (głownie wobec Niemiec) na samodzielną. Mało tego, zarysowała się też możliwość wymknięcia się państw postkomunistycznych spod kurateli Niemiec. Przekreślałoby to starą koncepcję „Mitteleuropa” dotyczącą germańskiej – onegdaj austriackiej, a dziś niemieckiej – dominacji w Europie Środkowo-Wschodniej.

 

Na początku lat 90. poprzedniczką formatu Trójmorza była Inicjatywa Środkowoeuropejska zwana „Hexagonale”, którą z zainicjowały Włochy. Miała ona zapobiec hegemoni w Europie jednoczących się Niemiec poprzez ułatwienie państwom postkomunistycznym rozwoju dzięki skoordynowanej współpracy z Zachodem. Projekt rozpoczęto z Jugosławią, Austrią i Węgrami, do których dołączyły Czechosłowacja i Polska.

 

Wszystko wskazuje na to, że inicjatywę „Hexagonale” storpedowały Niemcy. Wsparłszy wydatnie dążenia separatystyczne Słoweńców i Chorwatów spowodowały krwawą wojnę domową, a następnie rozpad Jugosławii. Nie dość tego, zaraz potem rozpadowi uległa Czechosłowacja. Destabilizacja 1/3 struktury Inicjatywy Środkowoeuropejskiej, sparaliżowała ją, a zachęty do stowarzyszania się z Unią Europejką sprowadziły ją do fikcji.

 

Dzisiejsza inicjatywa współpracy państw Trójmorza pod patronatem USA również podważa hegemonię Niemiec. Mam nadzieję, że obecne iskrzenie na linii prezydent – większość parlamentarna PiS nie jest elementem akcji sterowanej i finansowanej z zewnątrz. Akcji mającej na celu rozbicie środowiska rządzącego i destabilizację państwa kluczowego dla Trójmorza. Chcę wierzyć, że prezydenckie weta motywowała wyłącznie troska o poziom legislacyjny ustaw niezwykle ważnych dla reformy państwa.

 

Nie uwierzę jednak w aż taką głupotę pani Zofii Romaszewskiej, która jątrzy i podłącza się do propagandy opozycji totalnej przyrównując ministra Ziobrę do komunistycznego prokuratora. Nie chce mi się też wierzyć w utratę rozeznania kolejnego doradcy prezydenta dr Fedyszak-Radziejowskiej, której tak się odmieniło, że dołączyła do tzw. symetrystów – „Debata publiczna została przez wszystkie strony, może poza panem prezydentem, doprowadzona do takiego poziomu emocji, że merytoryczna rozmowa na wiele tematów, np. ustaw o SN i KRS jest niemożliwa.” Czyli obie strony są siebie warte.

 

Natomiast włos na głowie jeży wysłuchiwanie enuncjacji niejakiego Łopińskiego, rzecznika prasowego prezydenta. Przytoczę tylko dwa kwiatki z ostatnich dni. Po prowokacji Adamowicza z PO na Westerplatte ów rzecznik obwieścił, że Kancelaria Prezydenta zażądała od MON wyjaśnień. Nie wystarcza przepis o ceremoniale wojskowym, który przewiduje, iż apel poległych odczytywać może tylko żołnierz WP. Za dwa dni Łopiński obraża panią premier oznajmiając, że gdyby prezydent chciał odwołania ministra, to zwróciłby się nie do Beaty Szydło lecz do Jarosława Kaczyńskiego.

 

Ktoś usilnie próbuje doprowadzić do poważnej nawalanki na najwyższym szczeblu. Panie prezydencie, źle się dzieje w pana pałacu!

 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

NARÓD TO CI KTÓRZY BYLI, SĄ I BĘDĄ

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • Chcieć i mieć rację to za mało - trzeba jeszcze mieć możliwości, czyli te 307 głosów....
  • Ha, ha, ha...
  • Właśnie takie rozróby, jakie wyczynia pan Duda spowodują "żeby było tak jak było"

Tematy w dziale Polityka