314 obserwujących
900 notek
3944k odsłony
  3573   2

Przyjacielu, opowiem Ci ciąg dalszy na niebiańskiej rzece. Paweł Szwed (1967-2021)

"Jestem w postaci strzępu istnienia" - napisał pięć dni przed śmiercią. W poniedziałek pochowaliśmy w Szczecinie Pawła Szweda. Zabrał go covid. Miałem bolesny zaszczyt pożegnać go w imieniu przyjaciół. Powiedziałem, co poniżej.

Panie Boże, lubiłem dżem truskawkowy

I ciemną słodycz kobiecego ciała.

Jak też wódkę mrożoną, śledzie w oliwie,

Zapachy: cynamonu i goździków.

Jakiż więc ze mnie prorok? Skądby duch

Miał nawiedzać takiego? Tylu innych

Słusznie było wybranych, wiarygodnych.

A mnie kto by uwierzył? Bo widzieli

Jak rzucam się na jadło, opróżniam szklanice,

I łakomie patrzę na szyję kelnerki.

Z defektem i świadomy tego. Pragnący wielkości,

Umiejący ją rozpoznać gdziekolwiek jest,

A jednak niezupełnie jasnego widzenia,

Wiedziałem co zostaje dla mniejszych, jak ja:

Festyn krótkich nadziei, zgromadzenie pysznych,

Turniej garbusów, literatura.

To Czesław, a jakby Paweł.

Organizowaliśmy więc te nasze turnieje garbusów i festyny nadziei. Mieliśmy raz do roku na spływach ten nasz karnawał, kiedy odwracały się znaczenia. Przedłużaliśmy ten karnawał na nasze późniejsze spotkania rozmowy. Czasem mieszaliśmy go z postem.

Te nasze rozmowy krążyły od codzienności i banalności do spraw ważnych, najistotniejszych, ostatecznych. Ale ponieważ nie cierpiałeś pompatyczności, szukaliśmy do tego języka karnawału, pozornej banalności. Gadaliśmy o pięknie, historii, uczciwości, ojczyźnie, patriotyzmie, choć język, którego używaliśmy, nie zawsze na to wskazywał.

Była w Tobie ciągła niezgoda na nieprawość, ale i ciekawość świata, głód piękna, pragnienie życia i prostych radości. Kiedyś jechaliśmy samochodem z Bogną, Ty siedziałeś na tylnym siedzeniu - tam, gdzie zwykle siedziały nasze małe wówczas dzieci. Bogna odwróciła się, przyzwyczajona do widoku małego Franka i Antka, a tam siedział śmiejący się wielkolud Szwed. Takim go zapamiętam – powtarza. „Uśmiechnięty duży dzieciak z puszką piwa”. Bo takim też byłeś.

Mało kto wie, że byłeś też Pawłem, który na biednej litewskiej wsi zbierał od polskich staruszek w błękitnych chustach adresy pocztowe, żeby im wysyłać magazyny z Polski, aby mogły pielęgnować ojczysty język. Tak jak wcześniej w latach 90. walczyłeś o prawdę o Kiszczaku i Jaruzelskim, potem zbierałeś śmieci w lasach, a jeszcze później chodziłeś na demonstracje, na które ja nie chodziłem. Bo zawsze Ci, Przyjacielu, chodziło o rzeczy ważne, choć nie lubiłeś wielkich słów do ich opisywania.

Pawełku, świat bez Ciebie stał się uboższy. Nasz świat na pewno.

Łatwo nie będzie, ale będziemy dalej żyć. Wiele lat temu mądry dominikanin powiedział mi po wypadku, w którym zginęli moi najbliżsi, że moim zadaniem jest wypełnić to miejsce, które oni po sobie zostawili. To nasze zadanie teraz – wypełnić miejsce po Tobie.

Śpij spokojnie. Jak spotkamy się kiedyś, na jakieś niebiańskiej rzece, opowiem Ci, jak było.

Dobranoc, Pawle, lampę zgaś i zamknij książkę. 

Przyjacielu, żegnaj. 


image


Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura