Lubicie się przytulać? No to wyobraźcie sobie, że musicie za tę usługę zapłacić... Jest cennik, jest zakres czasowy.
Nie wiadomo co jest gorsze: płacić za spotkanie z inną osobą, która zastępuje ci realną rodzinę, która albo jest daleko, albo cię unika; płacić za dotyk i czułość (nie, wcale nie o seks chodzi); życie w rodzinach niby razem, ale jednak osobno; a może małżeństwo na odległość; tkwienie w kłamstwach niepotrzebnych i głupich. Odpowiedzi pewnie jest tyle, co odpowiadających.
To wszystko składa się na treść opowiadań "Łupiny" Ewy Tondys-Kohman. Choć, jak usłyszałem na klubie książki w bibliotece w Suchym Lesie, że to nie opowiadania, a drobne acz bolesne cząstki życia... To swoistego rodzaju podniesienie zasłon i pokazanie naszego społeczeństwa takim, jakie jest. Bez kolorowania i udawania, że jest inaczej.
Autorka pokazuje, że owszem, można udawać kogoś kim się nie jest, że można się wściekać na innych, budować fałszywe narracje i scenariusze, które nic nie dają poza poczuciem potwornej frustracji - ale można też żyć inaczej.
Ale Ewa Tondys-Kohman nie daje gotowych podpowiedzi jak żyć, ale pokazuje jak żyć nie warto i czego unikać.
Ewa Tondys-Kohman, Łupiny, Wyd. Wydałem | Wojciech Sosnowski, Warszawa 2025
#łupiny #ewatondyskohman #życie #krzysztofmączkowski #noweterytoriumkomanczów





Komentarze
Pokaż komentarze (2)