318 obserwujących
911 notek
3982k odsłony
  2508   2

Czy zaczniemy na poważnie grać w Unii Europejskiej, czy będziemy tylko narzekać?

Europa traci moc. To prawda. Niemcy zachowują się nieodpowiedzialnie, Francuzi nas irytują, Czesi wkurzają... A my? Czy nie czas, byśmy zaczęli myśleć o sobie jako o państwie, który może wpłynąć na to, co dzieje się w Unii prowadząc poważną politykę a nie tylko narzekając, stojąc z boku i oponując wszystkiemu?

Kiedy upadała komunę widzieliśmy dynamicznie rozwijająca się Europę z ciągle silnym chrześcijaństwem, Janem Pawłem II, Helmutem Kohlem, Margaret Thatcher, silnymi relacjami transatlantyckimi, wolą poszerzania strefy wolności.

Dziś Europa, której jesteśmy już nie obserwatorem z boku a członkiem, jest targana wieloma kryzysami, rosnącą nacjonalizacją polityk, sprzecznymi interesami, brutalnym wywieraniem nacisku a jednocześnie dość agresywną retoryką dotyczącą wartości i standardów.

Niemcy, najpotężniejszy gracz Unii Europejskiej, odmawiają sprzedaży broni zagrożonej przez Rosję Ukrainie, nie pozwalają na przelot przez swój kraj brytyjskim samolotom lecącym z militarną pomocą dla Ukrainy i dopinają fatalny dla Ukrainy i Polski projekt Nord Stream2. Ważniejszym od zagrożenia zmiany układu geopolitycznego sił w Europie, wybuchu nowej wojny, przybliżenia się Rosji do granic Unii za pomocą fizycznej agresji jest zamknięcie elektrowni jądrowych w imię walki o klimat. Energia z elektrowni atomowych jest zła, gaz z Nord Stream2 – dobry. Ten kraj jest główny motorem Unii Europejskiej. Po Brexicie nie ma dla niego przeciwwagi.  

Czy to oznaczy, że nasz świat marzeń, najlepszy projekt polityczny świata – Unia Europejska się kończy i powinniśmy szukać szczęścia gdzie indziej?

Nie, nie ma innego świata. To jest nasz świat. W tym świecie musimy się poruszać, musimy walczyć o swoje interesy, rozumieć interesy innych i umieć inteligentnie grać. Pociąg europejskich krajów do Rosji nie jest niczym nowym. W Niemczech ta nostalgia jest od lat, we Francji czy Włoszech pojawia się od czasu do czasu, Węgrzy współpracują z Moskwą na swój pragmatyczny sposób. Możemy się temu przyglądać i narzekać albo możemy bardziej aktywnie wejść w tę grę.

Unia nie upadnie, będzie przechodzić swoje wzloty i upadki a my musimy się w niej zachowywać jak dorosły gracz wagi średniej a niej obrażony na wszystko dzieciak. Nie ma wyjścia - Niemcy i tak pozostaną naszym najważniejszym partnerem, z którym musimy blisko współpracować. Dziś, inaczej niż 15 lat temu, mamy inną wagę, mamy środki nacisku, możemy prowadzić grę na wielu fortepianach. Nie jesteśmy już tylko proszącym o przygarnięcie do stołu ubogim bękartem ze wschodu. Mamy jedną z silniejszych gospodarek, możliwość robienia zakupów choćby militarnych i energetycznych w innych krajach i używania tych narzędzi do prowadzenia polityki. Możemy przedstawiać własne inicjatywy dotyczące Ukrainy i inicjować np. pomoc militarną państw zachodnich dla zagrożonego sąsiada. Możemy mieć tych narzędzi więcej, jeśli staniemy się bardziej aktywnym graczem w Unii, zajmującym się nie tylko własnymi sprawami.

To wymaga mentalnej zmiany u nas. Uświadomienia sobie, że możemy być podmiotem a nie przedmiotem gry. Tylko te grę trzeba aktywnie prowadzić.

Unia nie zmieni się cudowanie z dnia na dzień. Ciągle jest to bardzo ważny gracz, z ogromnym potencjałem a jej przyszłość zależy nie tylko do polityka Berlina i Paryża ale tez od polityki Warszawy. Jeśli chcemy być dojrzałem państwem, musimy to sobie wreszcie uświadomić.

P.S. O tym, jak jest dzisiejsza Europa, w Układzie Otwartym dyskutowali Marek Cichocki i Olaf Osica – zapraszam do wysłuchania tej rozmowy. Można obejrzeć na YouTube albo wysłuchać w wersji podcastowej.


Możesz stać się jego twórcą i częścią Układu Otwartego. Zostań patronem niezależnego podcastu:

https://patronite.pl/igorjanke

Więcej o mnie:

https://igorjanke.pl

Strona podcastu:

https://ukladotwarty.pl

Lubię to! Skomentuj160 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka