Wojtku i Bartku, oczywiście dokonaliście manipulacji , na co już zwróciło uwagę pewnie ze stu albo więcej komentatorów. Zwłaszcza Bartek, który napisał: "Kompletnie nie rozumiem, co nim (czyli mną - IJ) kierowało, gdy napisał dziś tekst do RZEPY, w którym oskarżył Bronisława Geremka i Aleksandra Kwaśniewskiego o zdradę narodową. To znaczy Igor nie napisał nic o zdradzie, ale prof. Wojciech Sadurski ma całkowitą rację, gdy twierdzi, że to właśnie miał na myśli".
Dzięki profesorze, dzięki redaktorze, że znacie moje myśli. To wielka i trudna sztuka. Ale tym razem się rypnęliście niestety. Nie miałem tego na myśli. Panowie, mówiąc krótko: pojechaliście po bandzie. Zastosowaliście znany chwyt wyostrzając tezę polemisty i odnosząc się nie do tego co rzeczywiście napisał, ale do tego, co chcielibyście, by napisał, żeby go łatwiej było glanować. To nie fair, ale cóż, nie jest jeszcze sprzeczne z polską racją stanu, podobnie jak motoryzacyjne rozważania Leskiego..;)
Więcej na ten temat rozwodzić się nie będę.
Ale tekst Wojciecha Sadurskiego pokazuje pewien poważniejszy i bardzo ciekawy problem. Autor zarzuca mi, że przekroczyłem "granice właściwego, uprawnionego, demokratycznego dyskursu, jaki powinien dominować w przyzwoitym, demokratycznym państwie". Wojtku, to głos bardzo symptomatyczny. Dokładnie tak wyglądała debata w Polsce w latach 90. Dominował jeden święty głos, obowiązywała jedna prawda wiary, której podważyć nie można. Nie można było przekraczać granic wyznaczonych przez salon warszawski (nie Salon24.pl). Ktokolwiek tego się dopuścił natychmiast był kwalifikowany jako oszołom i Ciemnogród. Był poza debatą. Poza kręgiem dopuszczonych.
Czytając Twoje słowa Wojtku, przypominają mi się tamte czasy. Jak mogłem przekroczyć granice? To znaczy, co? Napisz wprost - jak mogłem podważać to, co robi Bronisław Geremek? Gdyby chodziło o kogoś innego, nie byłoby problemu. Gdybym zarzucił to jakiemuś prawicowcowi, to pewnie miałbym i przedruk w "Wyborczej". Ale profesorowi Geremkowi?! "To poza granicami uprawnionego dyskursu". I tak właśnie wyglądała debata Polsce w latach 90.
Bo co ja takiego napisałem? Bo - jak dobrze wiesz i Ty i Bartek Weglarczyk - nie pisałem o zdradzie. Napisałem, że w takiej sytuacji, kiedy polski rząd negocjuje warunki dla Polski, inni (a zwłaszcza bardzo znani) politycy nie powinni mu podkładać nóg. Nie robili tego politycy prawicy, kiedy postkomuniści negocjowali warunki naszego wejścia do Unii. A Geremek i Kwaśniewski publicznie krytykują ich za granicą, powtarzają argumenty, tych z którymi władze Polski dziś negocjują.
Pytasz mnie Wojtku, czy ja dopuszczam, że ktoś może mieć inne zdanie na temat tego, co to jest polska racja stanu. Czy ja zakładam, że mogą to robić szczerze i uczciwie? Oczywiście, że tak. Wiem, że Ty masz takie zdanie i nie mam wątpliwości, że wynika to z tego, że tak po prostu myślisz.
Ale nie wiem, czy Ty przeczytałeś dokładnie mój tekst, czy nadal posługujesz się wyobrażeniem o tym, co ja tam napisałem. Nie wzywałem do aresztowania Geremka i Kwaśniewskiego. Nie twierdziłem, że nie mogą mieć innego zdania niż Kaczyńscy. Nie napisałem, że nie mają prawa. Nie twierdziłem, że posiadanie innego zdania jest nieuczciwe.
Napisałem tylko, że postawa Bronisława Geremka w tej sytuacji jest dla mnie całkowicie niezrozumiała. I jeszcze raz - nie jest niezrozumiałe to, że ma inne zdanie na temat "pierwiastka", "podwójnej większości" czy też strategii rządu. To naturalne. Niezrozumiałe jest to, że w kluczowym momencie europejskich targów i wybijają oni pałeczkę z rąk polskich negocjatorów.
Takie to straszne, co napisałem? Gdzie tam coś o zdradzie? I jeszcze jedno - a czy Ty uważasz, że pośrednie wspieranie innych krajów podczas negocjacji z Polską jest w naszym interesie??
Mój tekst z "Rzepy" wywołał rzeczywiście trzęsienie. Dla autora nie ma nic ciekawszego od takiej sytuacji. Ci, którzy się zgadzali, od rana mówili mi albo pisali jedno: tego ci nie darują, drzwi do Salonu ostatecznie się zatrzasnęły, przekroczyłeś Rubikon. A dlaczego? Co było w w całym tekście tak bardzo kontrowersyjnego? Jedno nazwisko. Gdyby ono brzmiało inaczej, tekst wywołałby znacznie mniej reakcji. Poczułem się jak w dobrych latach 90.
P.S. Na temat negocjacji unijnych będę jutro ok 7.40 rozmawiał z Markiem A. Cichockim w TOK FM. Zapraszam na cały poranek - od 7 do 9. Poza tym moim gościem będzie wiceminister zdrowia, Bolesław Piecha (7.20) i publicyści: Dominik Zdort, Bartłomiej Sienkiewicz i Bartosz Węglarczyk (8.05)
Autor podcastu Układ Otwarty. Prezes niezależnego think tanku Instytut Wolności
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka