Z Pawłem Zalewskim zdaje się jeszcze nic nie wiadomo. Już wydawało się, że leci, już w PiS zbierano na niego materiały, ale zdaje się nie wszystko jeszcze przesądzone. Najbardziej zaszkodziło mu to, że uraził dumę Lecha Kaczyńskiego, bo pan prezydent odebrał to jako atak na wyniki szczytu w Brukseli. Reakcja Lecha Kaczyńskiego była niebywała. To niezwykłe, żeby głowa państwa specjalnie udzielała wywiadu publicznej telewizji, po to tylko, by ogłosić, że jego znajomość z szefem sejmowej komisji jest zakończona. W tej sprawie wypowiadał się i premier. Dwie najważniejsze osoby w państwie zajmowały się więc wywiadem, w którym nie najważniejszy w końcu polityk stawiał pytania. Bo Zalewski przecież nie skrytykował wprost Anny Fotygi. Prezydent jest wściekły na Zalewskiego. Z tego, co słyszałem od polityków PiS, tę wściekłość podsycali w prezydencie ci, którym Zalewski stoi na drodze. A jak wiadomo nie po drodze z Zalewskim Adamowi Bielanowi i Michałowi Kamińskiemu. Oni chcą mieć dominujący wpływ na wszystko, co dzieje się w polskiej polityce zagranicznej. Szef sejmowej komisji spraw zagranicznych jest po prostu ich konkurentem. A przy tym wszystkim, ci którzy powinni ostro bronić Zalewskiego, czyli Kazimierz Michał Ujazdowski i jego koledzy, zdaje się, że nie bardzo wiedzą, co zrobić. Wszystko więc wskazywałoby na to, że to już koniec Zalewskiego. Bo trudno sobie przecież wyobrazić, żeby Jarosław postanowił coś wbrew opinii Lecha. Może to koniec, ale może i nie. Bo z moich wiadomości wynika, że oto na wyjazdowym posiedzeniu klubu Prawa i Sprawiedliwości w piątek późnym wieczorem, premier wygłosił przemowę o potrzebie otwarcia się partii na inteligencję. Według tego, co do mnie dotarło, Jarosław Kaczyński przekonywał, że PiS powinien znów zawalczyć o wykształconych wyborców z dużych miast. To dość zaskakujące, bo wszystkie jego ostatnie kroki świadczyły o czymś wręcz przeciwnym. Ale jeśli tak się rzeczywiście dzieje, to znaczyłoby, że los Pawła Zalewskiego nie jest wcale przesądzony. Wyrzucenie jego zostałoby bardzo źle przyjęte przez tych właśnie wyborców. I do takich działań, tego typu ludzi jak Zalewski, warto mieć w partii. Politycy z sądu partyjnego PiS są więc w kropce i nie wiedzą, co zrobić. Bo nie wiedzą, czego chce prezes partii. I zapewne czekają na jasny sygnał od szefa, co mają myśleć. Jak się już dowiedzą, co myślą na ten temat, to podejmą decyzję. Na razie czekają.
Autor podcastu Układ Otwarty. Prezes niezależnego think tanku Instytut Wolności
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka