Przyspieszone wybory byłyby oczywiście najlepszym rozwiązaniem. Każde inne wyjście (poza nierealnym – koalicja POPiS) będzie gorsze. Opłacałoby się to Polsce, opłacałoby się partii Kaczyńskiego.
Jest szansa na wyeliminowanie LPR, jest szansa na wyeliminowanie Samoobrony, jest szansa na to, by Kwaśniewski i jego grupa nie zdążyli rozwinąć skrzydeł. Gdyby wzmocniła się i Platforma i PiS, ewentualnie jakiś nowy twór centroprawicowy, byłyby szanse na lepsze, bardziej stabilne ustawienie sceny politycznej.
To co mamy w tej chwili nie może doprowadzić już do niczego pożytecznego. Rząd mniejszościowy będzie rzęził, dokooptowanie planktonu i resztek po Samoobronie będzie oznaczała jeszcze bardziej populistyczna koalicję.
Mam nadzieję, że premier pójdzie na wybory. Niech powie sprawdzam. Niech zweryfikuje realne poparcie dla ugrupowań politycznych. Dajmy zdecydować ludziom.
PiS nawet jeśli nie wygra wyborów, będzie w niezłej sytuacji. Będzie miał prezydenta, który stanie wobec jakiejś innej koalicji i może spróbować walczyć o reelekcję.
Politycy, zróbcie te wybory na jesienią. Niech powstanie jakaś silniejsza i bardziej rozsądna koalicja.
Mamy trudną sytuację na wschodzie, mamy wielkie wyzwania w Unii Europejskiej, mamy EURO do przygotowania, mamy reformy do dokonania, których ten rząd nie zrealizował.
Idea naprawy Rzeczpospolitej, idea IV RP nie została zrealizowana i ciągle czeka na dobry rząd, który będzie umiał i mógł to zrobić. Dajmy szansę wyborcom. Nie bawmy się w już planktonowe koalicje.
Autor podcastu Układ Otwarty. Prezes niezależnego think tanku Instytut Wolności
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka