Prof. Ćwiąkalski powiedział dziś rano w Tok FM, że za prowokację zorganizowaną przez CBA Mariusz Kamiński powinien odpowiedzieć karnie, a Zbigniew Ziobro – politycznie.
Ciekaw jestem reakcji niechętnych PiS-owi środowisk, gdyby w świat poszła informacja, że w ministerstwie rolnictwa byli faceci, którzy deklarowali możliwość załatwiania odrolnienia ogromnych działek za duże pieniądze a aparat sprawiedliwości nic z tym nie zrobił. „Kolejny dowód na nieudolność tego rządu!”. „Wielkie pieniądze wydane na tworzenie CBA wyrzucone w błoto!”. „Nieudolność Ziobry i Kaczyńskich!” – czytalibyśmy w komentarzach.
Tymczasem nawet w „Gazecie Wyborczej”, twórca CBŚ, Adam Rapacki twierdzi, że cała akcja była przeprowadzona zgodnie z zasadami sztuki i uprawnieniami instytucji śledczych.
Zapewne można stawiać pytania, mieć wątpliwości, oczekiwać wyjaśnień, bo sytuacja jest niecodzienna. Ale prof. Ćwiąkalski nie wątpliwości nie ma. Ma pełną jasność. Podobnie zresztą jak zwykle żadnych wątpliwości nie ma minister Ziobro.
Ale jeśli CBA do czegoś została powołane, to właśnie do tego, by organizować tego typu akcje gdy jest poważne podejrzenie korupcji. CBA to jedna z rzeczy, które temu rządowi się udały. Jedną z niewielu, dodam.
Ale przy tej okazji chcę zwrócić uwagę na jakość naszej publicznej debaty. Smutek mnie ogarnia, kiedy widzę (słyszę) czepiactwo ogarniętych niechęcią do PiS środowisk. Nie lubią Ziobry, więc są w stanie skrytykować wszystko, co on zrobi.
Słuchałem kiedyś profesora Widackiego, który w jednym zdaniu przyznawał, że niektóre pomysły Ziobry są dobre, ale zaraz wynajdywał pięć powodów, dla których można je skrytykować. Kupy to się niestety nie trzymało. Nie da się merytorycznie rozmawiać. Jak jesteś za Ziobrą, to bronisz wszystkiego: spraw PZU, aresztowań przed kamerami itd. Jeśli jesteś przeciw – wszystko jest złe: sądy 24-godzinnne, kodeks karny, usprawnienia sądów gospodarczych też.
Z z drugiej strony równie odporny na wszelkie argumenty jest Ziobro. Prowadziłem kiedyś w „Rzeczpospolitej” debatę na temat problemów z przeszczepami. Z udziałem Ziobry, Religii i transplantologów. Ministrowi sprawiedliwości za żadne skarby nie mogło przejść przez gardło przyznanie się, że na słynnej konferencji prasowe na temat doktora G.j powiedział o jedno zdanie za dużo. Do końca szedł w zaparte.
To cała debata w Polsce. Z jednej strony – dobrze, że jest tak otwarta, bo wszyscy mogą normalnie mówić i być dopuszczeni do głosu. Ale z drugiej strony mówią wszyscy na raz i nikt się nawzajem nie słucha. Nie ma szans, aby jakikolwiek argument kogokolwiek przekonał, bo argumenty nie są słuchane. Wszyscy uczestnicy sporów są przekonani , że walka idzie na śmierć i życie i za żadne skarby nie można przyznać racji partnerowi (przepraszam: przeciwnikowi, a raczej wrogowi. Partnerów w dyskusji już nie ma). Żeby było jasne: winę za to ponoszą wszystkie strony tej debaty (czytaj: nawalanki) .
Autor podcastu Układ Otwarty. Prezes niezależnego think tanku Instytut Wolności
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka