88
BLOG
Sto dni, czyli zła koalicja i nieufność premiera
Premier właśnie wyliczył sukcesy rządu w ciągu pierwszych 100 dni rządzenia. Wczoraj napisałem, że był to zmarnowany rok. Połowa czasy zmarnowana na jałowe awantury. Te 100 dni też było zmarnowane. I to nie dlatego, że Jarosław Kaczyński jest złym premierem. Nie, Kaczyński przy wszystkich swoich wadach to jeden z najwybitniejszych polskich polityków. I wierzę w to, że mógłby być szefem całkiem niezłego rządu. Po dwoma jednak warunkami. Po pierwsze i najważniejsze, kiedy miałby lepszych, bardziej wiarygodnych i lojalnych koalicjantów. Lepszych to znaczy także takich, którzy nie wystawiają Giertycha na stanowisko ministra edukacji. Po drugie, kiedy Kaczyński przełamałby swoją nieufność wobec ludzi, których nie zna i wobec instytucji, o których działaniu nie ma pełnej wiedzy. Bo skutkiem tego jest powoływanie w różne miejsca osób do tego się nie nadających albo niepowoływanie nikogo. Przykłady? W Brukseli do dziś nie mamy ambasadora, bo premier nie jest wstanie znaleźć człowieka, który byłby i kompetentny i miałby jego zaufanie. A to kosztuje nas wiele. Podobnie jest w wielu miejscach na niższych szczeblach polskiej dyplomacji. Na czele ministerstw skarbu i spraw zagranicznych stoją natomiast osoby, które kompletnie do tego się nie nadają. Premier o tym wie, ale nie ma lepszych. Lepszych, do których miałby stuprocentowe zaufanie. Co przy stopniu nieufności premiera, jest bardzo trudne.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)