Kiedyś trudno mi było uwierzyć dlaczego np. w Ameryce Południowej tak bardzo nie cierpią Amerykanów. Dziś przyznaję, że buta przedstawicieli amerykańskiej administracji bywa szokująca. Giertych jest zakałą tego rządu. Byłbym szczęśliwy, gdyby wyleciał z niego czym prędzej. Ale na pewno nie chciałbym, żeby podyktował to nam jakiś dyplomata. Nawet taki z Ameryki.
Pamiętam jeszcze te czasy, kiedy po instrukcje nasi najwyżsi urzędnicy biegali do zupełnie innej ambasady. I pokornie wykonywali ich zalecenia. Mam nadzieję, że jutro premier czy szef MSZ powiedzą na temat parę ostrych słów. Albo przynajmniej wyśmieją. Swoją drogą wyobrażacie sobie panią Fotygę wyśmiewającą amerykańskich dyplomatów? Obawiam się, ze raczej tradycyjnie zamilczy.
Ja osobiście jestem wściekły na pana wiceambasadora. Jak on mógł? Teraz już Giertycha za żadne skarby nie będzie można wywalić. I dzięki temu będzie bohaterem mediów przez najbliższe dni przed wyborami. I jeszcze popularność mu skoczy. Jeśli LPR w wyborach dostanie więcej niż miał dostać, to będzie zasługa podłych imperialistów amerykańskich. Busha i Condi Rice.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)