Jarek Cyrankiewicz Jarek Cyrankiewicz
17
BLOG

Chichot Historii

Jarek Cyrankiewicz Jarek Cyrankiewicz Polityka Obserwuj notkę 0
Oglądając telewizyjne sprawozdania z tego, co dzieje się w Budapeszcie i innych węgierskich miastach, słyszę złośliwy chichot Historii. Po dokładnie 50 latach Węgrzy znowu wyszli na ulice. Czy na naszych oczach ponownie rozgrywa się Powstanie Węgierskie?
W 1956 roku naród węgierski zbrojnie powstał przeciwko narzuconemu systemowi komunistycznemu. Skończyło się tragicznie.
Dzisiaj Węgrzy protestują przeciwko demokratycznie wybranemu premierowi, który, przyznając się do kłamstwa, ani myśli podać się do dymisji. Premier kłamał ukrywając przed swoimi rodakami tragiczny stan gospodarki po to, by zapewnić ponowną wygraną Partii Socjalistycznej. W odpowiedzi na demonstracje policja strzela do tłumu gumowymi kulami i używa armatek wodnych. Na szczęście w Budapeszcie nie rezyduje już sowiecki ambasador Jurij Andropow dowodzący radziecką interwencją.
Opozycja żąda referendum w sprawie reformy edukacji, służby zdrowia i emerytur. Trochę przypomina to pytanie chorego, czy chce się leczyć, czy też umrzeć. Premier nie zamierza ustąpić ze stanowiska.
Kilkaset metrów od miejsca, w którym manifestowano i walczono, odbywały się uroczystości ku czci powstańców 1956 roku. Trudno o lepszy symbol pęknięcia w węgierskim społeczeństwie.
Patrząc na sytuację na Węgrzech, dobrze byłoby sobie zadać kilka pytań. Czy politykę można oddzielić od przyzwoitości? Czy można bezkarnie kłamać? Czy przy takim poziomie emocji można usiąść do stołu i osiągnąć kompromis? Nie tylko Węgrzy mają takie dylematy.

Prawo Schmidta: Jeśli psujesz coś dostatecznie długo, w końcu ci się uda. Obserwacja Einsteina: Są dwie rzeczy nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Nie upierałbym się przy wszechświecie. Giuseppe Tomasi Di Lampedusa: Wiele musi się zmienić, aby wszystko zostało po staremu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka