Natychmiast odezwały się głosy rządzących Unią Europejską, by nie wykonywać wyroku. Do tego wezwania przyłączył się Watykan, poparł je największy sojusznik USA – Tony Blair.
Kodeksy państw UE nie przewidują orzekania kary śmierci. Kodeksy krajów arabskich, wywodzące się jeszcze z organizacji plemiennych, bliższe są biblijnej zasady „oko za oko, ząb za ząb”. Jest zbrodnia, jest więc i adekwatna kara.
Przyznam, że Husajn po wielokroć zasługuje na karę śmierci. Jego własny kraj odmówił mu śmierci przeznaczonej dla żołnierza i postanowił go powiesić. Jeśli coś może odłożyć wykonanie egzekucji, to żądania, by osądzono także zbrodnie Husajna wobec Kurdów. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze.
A teraz coś o standardach UE. Według informacji z Wirtualnej Polski:
"Hiszpański prokurator zażąda ponad 38 tys. lat więzienia dla każdego z głównych podejrzanych o przeprowadzenie zamachów kolejowych z 11 marca 2004 roku w Madrycie - podała hiszpańska prokuratura.
Prokurator Olga Sanchez wyśle do sądu w tym tygodniu końcowy raport z takim właśnie żądaniem - poinformowała rzeczniczka prokuratury.
Prokurator Sanchez będzie prosić o najdłuższe wyroki dla siedmiu głównych podejrzanych.
W raporcie Olga Sanchez stwierdza, że każdemu z nich grozi kara po 30 lat więzienia za każdą zabitą 11 marca osobę i po 18 lat za każdą z 1820 ofiar usiłowania morderstwa. Łącznie suma lat więzienia wynosi 38 490 lat.
Jednak niektórzy z nich będą mogli w końcu wyjść na wolność, ponieważ według hiszpańskiego prawa skazani odsiadują maksymalnie 40 lat - niezależnie od wyroku.
W Hiszpanii nie ma kary śmierci i nie orzeka się także dożywocia bez możliwości wcześniejszego zwolnienia."
Na ile lat „wycenić” zbrodnie Husajna?
Zgadzam się z Lechem Kaczyńskim, który stwierdził, że kara śmierci dla Husajna, "jest jedynym wyrokiem, który mógł zapaść".


Komentarze
Pokaż komentarze