Kilka dni temu nabyłem drogą kupna "Bruneta wieczorową porą" Stanisława Barei. Film jak zawsze śmieszny do bólu, taki PRL w pigułce.
Nie chcę jednak pisać o treści, a o formie DVD. Wydawnictwo (Kolekcja Stanisława Barei) zawiera zwiastuny pozostałych filmów wchodzących w skład kolekcji („Poszukiwany poszukiwana”, „Nie ma róży bez ognia”, „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?”, „Żona dla Australijczyka”) i sylwetki reżysera i aktorów. Nic wielkiego, bo przecież główną atrakcją jest sam film – żywe świadectwo lat siedemdziesiątych i żywe świadectwo działalności Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk.
Zastanawiam się, czy możliwe jest, by spróbować odnaleźć sceny wycięte przez cenzurę i zaoferować widzom taką wersję, jaką pierwotnie nakręcił reżyser? Byłoby to coś w rodzaju wersji reżyserskiej, choć już bez udziału w tym dziele Stanisława Barei. Czy to w ogóle jest możliwe po 36 latach od premiery filmu? Czy mogą gdzieś w przepastnych archiwach TVP, producenta, a może nawet samego Barei, leżeć ścinki taśmy, które doklejone do znanej wersji, odkryłyby „Bruneta” na nowo? A jeśliby się te taśmy cudem odnalazły, to kto mógłby podjąć się takiej pracy? Widzę tylko jedną odpowiednią osobę – Stanisława Tyma.
Pytań sporo, a odpowiedzi żadnej. Pomarzyć jednak można.
Aaa, i jeszcze jedno. „Miś” w wersji reżyserskiej – to dopiero byłby rarytas.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)