Trochę współczuję, ale tylko trochę, tym, którzy w dzisiejszy wieczór wybrali telewizyjne towarzystwo smutnych panów z prokuratury.
Ja zdecydowanie przedkładam gościnę w Sopocie u Norah Jones z jej smutasowymi klimatami.
Koncert był rewelacyjny. Piosenki bardziej nadawałyby się do wysłuchania w jakimś klubie jazzowym, niż w amfiteatrze, ale i tak było wspaniale.
Koncert był rewelacyjny. Piosenki bardziej nadawałyby się do wysłuchania w jakimś klubie jazzowym, niż w amfiteatrze, ale i tak było wspaniale.
Mocnym akcentem na koniec było brawurowe wykonanie "Creepin' In", chociaż na scenie zabrakło Dolly Parton, ale – niestety – nie można mieć wszystkiego.
Na bis Norah zaśpiewała „Don't Know Why” - piosenkę, od której zaczęła się moja znajomość z panną Jones.
Na bis Norah zaśpiewała „Don't Know Why” - piosenkę, od której zaczęła się moja znajomość z panną Jones.
I to był najważniejszy dowód na wyższość muzyki nad polityką.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)