3 obserwujących
2 notki
1479 odsłon
  275   1

Paragraf 22 w ZUS

W słynnej powieści Josepha Hellera „Paragraf 22”, każdy żołnierz, który chciał uzyskać zwolnienie z frontu i wrócić do domu, musiał na podstawie paragrafu 22  regulaminu US Armyz głosić komisji lekarskiej, że jest chory psychicznie i nerwowo. Wówczas komisja uznawała, że jest on zdrowy, gdyż tylko wariat nie chce wrócić do domu. Cały trik polegał na tym, że trzeba było to zrobić osobiście, więc wychodziło na to, że kto zgłaszał chorobę psychiczną, był całkowicie zdrowy. Polski ZUS ma podobny paragraf na tych, co nie chcą umierać w pracy i starają się uzyskać emerytury pomostowe z tytułu pracy w warunkach szczególnych. 

Pracownik po kilkudziesięciu latach pracy, na przykład na przeróbce mechanicznej kopalin stałych, chce przejść na emeryturę pomostową. Ma dość pracy na trzy zmiany, wdychania pyłu, hałasu, wilgoci na płuczkach, ciężkiej fizycznej roboty. Po prostu nie ma zdrowia do pracy. Składa więc wniosek do ZUS, świadectwo pracy potwierdzające, że pracował w warunkach uprawniających            do emerytury pomostowej. Stanowisko pracy jest w wykazie stanowisk pracy w warunkach szczególnych. Zakład pracy odprowadzał            z tego tytułu składki na Fundusz Emerytur Pomostowych za stanowisko, na którym pracował niedoszły emeryt. Pozostaje czekać, chłodzić wódkę i zapraszać kolegów na imprezę pożegnalną. Wolnego, niedoszły emerycie! ZUS ma swój paragraf 22. Wydaje decyzję, że emerytura pomostowa się nie należy. I co pan nam zrobi? Proszę odwołać się do sądu pracy.  

Problem w tym, że odwołać się do sądu można tylko wtedy, jeśli pracownik rozwiąże stosunek pracy. Sprawa trochę potrwa,             a że niezbadane są wyroki boskie i niezawisłych sadów, istnieje poważne ryzyko, że można zostać bez środków do życia. Wtedy niedoszłemu emerytowi odechciewa się pomostówki i ewentualnie może wypić z żalu wódkę schładzaną na imprezę pożegnalną       i dalej tyrać do 65 roku życia. Może lekarz warunkowo podpisze badania okresowe, przymknie oko na postępującą głuchotę, słabe wyniki na spirometrii (badaniu wydolności płuc), nadciśnienie. Może pójdzie na jakieś rehabilitacje, żeby kręgosłup wytrzymał jeszcze pięć lat, podleczy kolana prywatnie, jak dostanie zapomogę   z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych i dotrwa do zwykłej emerytury…jak dożyje.  

ZUS doskonale o tym wie i z całą bezwzględnością nadużywa swojej przewagi wobec bezbronnych pracowników. Trzeba to nazwać po imieniu – jest to ekonomiczna przemoc.  Jedyną nadzieją jest nowelizacja ustawy, która zniesie wymóg zwalniania się z pracy przed złożeniem odwołania do sądu pracy. W tej prawie możemy użyć jedynie nacisku opinii publicznej. 28 sierpnia rozpoczniemy  w Gdańsku z inicjatywy ruchu społecznego ogólnopolski protest głodowy w sprawie emerytur stażowych oraz emerytur pomostowych. Będziemy nagłaśniać między innymi tę sprawę i naciskać na zmianę tej nieludzkiej ustawy, pozbawiającej pracowników prawa do dochodzenia swoich roszczeń na zasadach równości stron. Bo nie ma mowy o równości stron, kiedy silniejszy może szantażować słabszego utratą pracy i dochodu. 

Polskie sądy można reformować w nieskończoność, poprawiać kodeksy, ale dopóki prawo nie będzie uwzględniało rzeczywistej sytuacji stron, nie zapewni ochrony stronie z natury rzeczy słabszej i bezbronnej wobec bezdusznych przepisów, dopóty nie będzie mowy o żadnych niezawisłych i bezstronnych sądach czy instytucjach. Nie tez sensu krzyczeć o obronie konstytucji, która przez takie przepisy nie zapewnia ani zasady sprawiedliwości społecznej, ani równości obywateli wobec prawa. Nikt w to nie uwierzy, dopóki obywatel będzie trafiał na takie przepisy, które czynią go bezbronnym wobec prawa i w istocie stanowią wymuszenie, które  w kodeksie karnym jest przestępstwem, ale dziwnym trafem wymuszenie systemowe jest jak najbardziej legalne. A jeśli ktoś uważa, że nie jest to wymuszenie, niech spróbuje przekonać o tym ludzi, którzy na skutek decyzji ZUS kontynuują pracę, chociaż w zasadzie nie mają już siły i nie są już do niej zdolni. Jeśli jest to sposób na „zachęcenie” ludzi do dłuższej pracy, to znaczy, że biorą nas głodem. I to będziemy nagłaśniać, a jeśli czcigodne strony walczące o sądy i konstytucję dla siebie nie zauważ podobnych problemów, to niech się nie dziwą, że zwykły obywatel ma to wszystko w nosie, bo ma świadomość, że to nie jest jego sprawa,        bo tak czy inaczej znajdą na niego paragraf 22. „Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobisz?”  

 


Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka