Przerażony rosnącymi cenami ropy George Bush wezwał wczoraj Kongres, by znieść obowiązujący od ćwierć wieku zakaz wiercenia ropy i gazu u wybrzeży USA.
Zakaz Kongres wprowadził w 1982 r. z powodów ekologicznych. W 1990 r. wsparł go ukazem prezydenckim ojciec obecnego prezydenta - George Bush senior. Ropy nie można wydobywać w pasie od 2 do 100 lub 200 mil od wybrzeża.
Od czasu, gdy rok temu ceny paliw zaczęły gwałtownie rosnąć, amerykański biznes i duża część Partii Republikańskiej zaczęły wzywać do zniesienia zakazu. Gdy go nakładano, USA importowały jedną trzecią potrzebnej im ropy, dziś importują niemal dwa razy więcej.
U wybrzeży znajdują się złoża 16 mld baryłek ropy, czyli ok. 21 proc. zasobów USA. Konserwatyści podkreślają, że wiele państw na świecie, w tym Wielka Brytania czy Norwegia, wiercą u swych wybrzeży. Jako najbardziej denerwujący dają przykład Cieśniny Florydzkiej, gdzie wydobywają ropę Kubańczycy, a Amerykanie nie mogą.
Zdaniem Arabii ceny ropy rosną z powodu "różnych czynników popytu i podaży" oraz "wpływu na rynek ropy, jaki mają brak stabilności politycznej i spekulacje". Dotychczas Arabia Saudyjska winą za galopujące ceny ropy obarczała spekulację oraz słabość amerykańskiej waluty.
Zdaniem analityków i przedstawicieli branży, szczyt może również pogłębić rozłam w OPEC.
Wenezuela poinformowała w czwartek, że zignoruje niedzielny szczyt w Dżudda, co ujawniło coraz większe podziały wewnątrz kartelu w związku z jednostronną decyzją Arabii Saudyjskiej o zwołaniu szczytu i zwiększeniu produkcji. - Jesteśmy zdania, iż wszystkie kwestie dotyczące produkcji powinny być przedyskutowane we wrześniu podczas najbliższego szczytu państw OPEC - powiedział Rafael Ramirez, wenezuelski minister do spraw ropy energii.
Wenezuela jest jednym z ważniejszych państw członkowskich OPEC, chociaż podczas rządów populistycznego prezydenta, Hugo Cháveza, jej produkcja ropy ucierpiała.
Iran, drugi największy producent OPEC, również jest zaniepokojony postawą Arabii Saudyjskiej. Mohammad Ali Khatibi, przedstawiciel kraju w kartelu, nazwał w tym tygodniu każdą unilateralną decyzję o zwiększeniu produkcji "złym posunięciem".
Wydaje się, że ludzie są nieco źli na Arabię Saudyjską za podejmowanie jednostronnych decyzji. Gdyby to OPEC ogłosił zwiększenie produkcji, to miałoby to dużo większy wpływ - powiedział jeden z przedstawicieli branży. - Jeśli Wenezuela nie pojawi się w Dżudda, a Iran nie zechce zwiększyć produkcji, sytuacja będzie bardzo trudna.
Autorzy: Javier Blas, Carola Hoyos
© The Financial Times Limited 2008


Komentarze
Pokaż komentarze (1)