Przez najbliższe pięć lat kierowcy samochodów składać się będą na spłacanie długów PKP. Taki projekt został przyjęty przez rząd, wkrótce będzie miał rangę ustawową. Kupujesz napędowy olej, wspomagasz polską kolej – taki slogan powinien zdobić nasze autostrady.
W cenę paliwa wlicza się opłatę paliwową, a z niej 20% kierowanych było na utrzymanie infrastruktury kolejowej. Miało to umożliwić zapewnienie wkładu własnego dla pozyskania środków unijnych na modernizację naszych dróg żelaznych. Drogi bowiem zardzewiały. Nie tylko w sferze marzeń jest polska kolej dużych prędkości; gorzej, że schodzimy na poziom kolei bardzo małych prędkości. Na ważniejszych trasach: Katowice – Kraków, Katowice – Częstochowa, konieczne są ograniczenia prędkości do 30 km/h. Niestety, mimo pilnych potrzeb inwestycyjnych PKP SA nie była w stanie wykorzystać ani środków z funduszu, ani z UE. Równolegle zadłużenie PKP SA wzrosło w ciągu czterech lat z 3 mld zł do 5,6 mld zł. Astronomiczne zadłużenie ma swoje pokrycie w majątku; kolej jest jednym z największych posiadaczy ziemi i budynków w Polsce. Majątek ten w większości przynosi jedynie straty, PKP płaci podatki od zamkniętych ruin zabytkowych dworców i od kilku tysięcy kilometrów niewykorzystanych torowisk. Sprzedaż tego zbędnego majątku przypomina marsz ślimaka na Mont Blanc; planowano w 2009 r wpływy z prywatyzacji – 530 mln zł, pozyskano 134 mln zł.
Niepowodzenia w zarządzaniu publicznymi spółkami łata się pieniędzmi podatnika. Stąd pomysł na zmianę ustawy o Funduszu Kolejowym. Zgodnie z przyjęta przez rząd nowelizacją przez najbliższe 5 lat co roku z funduszu przekazywane będzie do PKP SA 500 mln zł (do 2015 r – 2,5 mld zł). Ponieważ prawo unijne nie dopuszcza możliwości dotacji, operacja ta nazwana zostanie wykupem przez Skarb Państwa majątku PKP PLK (tych zbędnych zabytkowych dworców i torowisk).
Co zyskamy na tej zmianie ? Kroplówka dotacji nie uzdrowi PKP SA. Przyjmując brak zmiany zarządzania i – z tym związany – wzrost zadłużania; po wpompowaniu 2,5 mld zł, nadal będziemy mieli problem ponad 5 mld długu. Jednocześnie owe 2,5 mld zł nie zostanie skierowane na inwestycje, a to przyspieszy ruinę majątkową infrastruktury kolejowej. Prawdopodobna jest tu nawet rezygnacja z pomocy unijnej, bo braknie środków na przygotowanie inwestycji i wkład własny.
Kierowcy zatem składać się będą na złagodzenie agonii transportu kolejowego w Polsce. Wprowadzone rozwiązanie ma walor nowatorski. Ponieważ wielkość funduszu kolejowego, a tym samym możliwość wyrwania dotacji przez PKP, zależy bezpośrednio od wzrostu transportu samochodowego, kolej zrobi wszystko (a potrafi to robić) by skutecznie przekonać wszystkich do wyższości samochodu nad pociągiem. Kto ma w głowie olej, nie liczy na kolej...
81
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (7)