Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
53
BLOG

Dieta dla partii

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 0

     Miodem dla mego serca są słowa o ograniczeniu finansowania partii politycznych. Przy tym za szkodliwszy uważam sam ustawowy mechanizm owego finansowania, niż jego wysokość. Mechanizm powoduje bowiem centralizację partii, uzależniając szeregowych działaczy od lidera i jego aparatu. 
     Do dyskusji o finansowaniu wrzucę swój prowincjonalny postulat. Proponuję wprowadzenie zakazu finansowania kampanii samorządowej przez partie z środków uzyskiwanych z budżetu państwa.
     Subwencje uzyskiwane przez partie polityczne z budżetu państwa są ściśle związane z tylko jedną formą aktywności – z wyborami parlamentarnymi. Warunkiem otrzymania subwencji jest uzyskanie przynajmniej 3% głosów w tych wyborach. Zasada ta wyklucza więc możliwość subwencjonowania partii lokalnych lub regionalnych, które swoje aspiracje ograniczają do wyborów samorządowych. Wybory samorządowe nigdy nie były wyborami między dużymi, parlamentarnymi partiami. W wyborach bezpośrednich wójtów, burmistrzów i prezydentów aż 82% wybranych w 2006 r wystawionych zostało przez komitety lokalne. Z komitetów lokalnych pochodziło 72% radnych gmin; w radach powiatów - komitety lokalne zdobyły 42%. Istnieje zatem wyraźna rozbieżność między zasadą finansowania a preferencjami wyborców. 
     Jest to wyraźna niesprawiedliwość. Dlaczego jeden kandydat na wójta czy prezydenta ma być wspierany subwencjami przez wszystkich podatników; inny zaś musi liczyć tylko na środki zebrane z dobrowolnych wpłat na swoją kampanie ? Ta niesprawiedliwość rodzi dalsze niekorzystne konsekwencje. O rozdziale subwencji dla partii decyduje centralny aparat. Ma on w efekcie decydujący wpływ kogo dana partia wystawi jako kandydata na wójta, burmistrza czy radnego. Lokalne partie bardziej więc muszą kierować się w swej taktyce politycznej życzeniami centrum, mniej zaś oczekiwaniami mieszkańców. Dla dobra partii przydatne jest usamodzielnienie lokalnych struktur; stanowić to może doping by przyciągać jednostki wybitne, znane i cieszące się lokalnym autorytetem. Tym samym zmiana mechanizmu finansowania zmieni na lepsze same partie, przestaną one być zamkniętymi kręgami miernych ale wiernych.
     Wybory samorządowe pokazują przy tym, że nieuzasadnione są obawy, jakoby przy braku finansowania partii przez budżet państwa władza wpadnie w ręce ludzi bogatych i niemoralnych. Zdecydowaną większość z 82% nie należących do dużych partii wójtów, burmistrzów i prezydentów nie można do takowej grupy zaliczyć. Wyborcy w miarę obiektywnie oceniają ludzi, same pieniądze nie wygrywają.
     Postulat by zakazać finansowania kampanii wyborczej w samorządach z subwencji przekazywanej partiom z budżetu państwa, uważam – niestety – za utopijny. Musieliby na to zgodzić się najbardziej zainteresowani utrzymaniem status quo. Wyborcy i podatnicy w tej sprawie podobni są rybom – głosu nie mają.
 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka