Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
167
BLOG

Ulica Jacka Kuronia

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 2

     W Częstochowie Rada Miasta przyjęła, bez większych dyskusji, że jedna z ulic będzie nosiła imię Jacka Kuronia. Ulica, co prawda, dziś przypomina ścieżkę wśród pól, ale może kiedyś tam się trochę ludzi pobuduje, asfalt położą i kanalizację...Od czegoś w końcu zacząć trzeba. Nazwę ulicy zaproponowano pięć lat temu, ale w tym moim mieście jest deficyt ulic nienazwanych przy nadmiarze nazwisk bohaterów. Niedawno jednemu z największych przedwojennych miejscowych bohaterów – gen. Gustawowi Orlicz-Dreszerowi – Rada Miasta przyznała jakąś boczną osiedlową uliczkę. Przed wojna Dreszer miał swoją główną ulicę w ścisłym centrum...Jacek Kuroń więc też najgorzej nie ma.
     Jacek jest moim bohaterem, choć w kwestii ogólnych poglądów na sprawy polskie w latach III RP, raczej się z nim nie zgadzałem. Zawdzięczam Mu jednak tak dużo, że nigdy nie spłacę długów wdzięczności. W opozycji w Częstochowie nie działała jednak ogromna rzesza ludzi, tym samym ogół nie koniecznie może podzielać moje uczucia. Pamiętam przy tym, że nie zawsze śmierć rodziła u nas szacunek dla zmarłego. Uczestnicząc w pogrzebie człowieka, którego uważam za jednego z najwybitniejszych polskich mężów stanu, widziałem narodowopolskie hasła, dziękujące Bogu, że go zabrał...
     Wracając do Jacka i do Częstochowy...W 1989 r (a może w 1988), gdy zajmowałem się interwencjami w sprawach praw człowieka, zgłosił się pewien miły człowiek z gminy Poczesna. Skarżył się, że z niewiadomych mu powodów stale ma problemy z milicją, ze strażą graniczną, z innymi służbami. Wiecznie go bez uzasadnienia zatrzymują, sprawdzają, wypytują gdzie i po co jedzie...Spytałem o nazwisko i miły człowiek odpowiedział: Kuroń, Jacek Kuroń...Tenże Jacek Kuroń z Poczesnej ma syna, świetnego fotografika, o imieniu Maciej...Tak się więc życie układa, że porządni ludzie mają nawet swoich porządnych imienników.
     Przyznam się jednak, że bałem się dyskusji na sesji Rady Miasta. Sfera symboliki, nawet dotyczącej małej uliczki, jest drażliwa. Zawsze się może pojawić jakiś radny uważający się za bezgrzesznego, z ogniem w oczach piętnujący cudze grzechy. W Częstochowie, jak przystało na miasto wyjątkowe, rządzi koalicja PO z PiS. Koalicja dba o stołki dla swoich a poza tę sferę z dużą tolerancją odnosi się do domeny spraw nie naruszających materialnych interesów partii. PiS był, w dniu sesji, trochę przytłumiony. Nie dość, że żałoba to jeszcze, na domiar złego, radna z listy tej partii wpadła w ręce policji pakując butelki lewego spirytusu i sztangi lewych papierosów. Przygnębieni tym faktem radni dali zdecydowany odpór hazardowi (negatywnie opiniując cztery wnioski o lokalizację salonów gier), potępili poprzedniego prezydenta miasta nie udzielając absolutorium, kupili fotoradar by ścigać mandatami niesfornych kierowców...I przy okazji hurtem nadali nazwy bocznym uliczkom honorując obok Jacka Kuronia, aktorkę Kalinę Jędrusik, ś.p. profesora częstochowskiej Politechniki Aleksandra Grabarę i powstańca styczniowego Juliana Kalinkę. Owa hurtowa metoda pozwoliła uniknąć niepotrzebnych dyskusji o symbolach, zasługach i polskim patriotyzmie.

 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka