To nie kryzys, lecz skutek – celnie podsumował socjalizm ś.p. Stefan Kisielewski. To samo można powiedzieć protestującym przeciw likwidacji połączeń międzyregionalnych Przewozów Regionalnych. Paroksyzmy sporów prowadzące do likwidacji dogodnych form pasażerskiego transportu zbiorowego kolejowego, to skutek złych założeń, złej ustawy, złego wykonania restrukturyzacji przedsiębiorstwa państwowego PKP. Wina za to solidarnie obciąża wszystkie kolejne rządy od 2000 roku oraz establishment prezesów i związkowców trzymający kolejową władzę.
Prześwietlenie tego pozwala odnaleźć legendarny układ; nie brak bowiem w tym interesów i interesików rozmaitych grup i grupek mafijnych. Nie brak też „ojców chrzestnych” typu wszechmocnego kolejowego senatora Stanisława Koguta...
Warto tu przypomnieć raport NIK podsumowujący okres 8 lat po wprowadzeniu w 2000 roku ustawy o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji PKP. Prywatyzacji przy tym dopisana została wyraźnie na wyrost, mimo założeń ustawowych nie próbowano nawet jej podjąć, choć nawet NIK uważa ja za niezbędną w przypadku PKP Cargo, Intercity, Energetyka itp. spółek.
Po ośmiu latach i wprowadzaniu kolejnych trzech programów restrukturyzacyjnych zadłużenie spółek w Grupie PKP wynosiło na koniec 2008 r 6,8 mld zł. Bardziej jeszcze przerażają inne dane liczbowe. Wpływy od przewoźników pozwalają utrzymać 4,4 tys km torów, podczas gdy PLK zarządza 19 tys km. Przy tym stawki opłat za korzystanie z infrastruktury kolejowej należą do jednych z najwyższych w Europie. Opłaty za dostęp do torów stanowią ok 30% kosztów przewoźnika ( dla porównania w Niemczech ten wskaźnik jest dwukrotnie niższy). Nie istnieje też stabilny system opłat pozwalający przewoźnikom na wieloletnie planowanie rozwoju.
Nie został dokonany pełny rozdział infrastruktury od spółek przewozowych. PKP Cargo zachowało elementy infrastruktury pozwalające jej na blokowanie konkurencji. Zatrzymana została prywatyzacja lub komunalizacja nieruchomości PKP. Przypomnijmy, że był to wspólny majątek państwowy, tworzony drogą zaboru własności prywatnej lub samorządowej. Posiadany majątek w zarządzie PKP Nieruchomości to 106 tys ha, w tym cenne nieruchomości w centrach dużych miast, 40 tys budynków o łącznej powierzchni 6 mln m.kw. Ten majątek przewidziany był na inny poziom usług – z 2700 dworców kolejowych, ok 1000 jeszcze spełnia swoja funkcję. Z 24 tys km torów pozostało czynnych 19 tys km, w tym 13 960 km uznanych za niezbędne dla funkcjonowania transportu kolejowego. Sprzedaż tego majątku byłoby zdjęciem z pleców kosztownego i zbędnego balastu, przyczyniłoby się do oddłużenia Grupy PKP i obniżenie kosztów dostępu do infrastruktury.
Nie tylko nadmierny majątek podwyższa koszt funkcjonowania. Grupa PKP to nadal państwo w państwie. „Drutami” przy torach zajmują się trzy odrębne spółki: Energetyka, Telekomunikacja Kolejowa, Informatyka. Bufety w ruinach dworcowych i w zakurzonych wagonach prowadzi spółka Wars, wczasy organizuje „Natura Tour”. Można zrozumieć istnienie spółki zależnej z medycznymi przychodniami kolejowymi, ale oprócz tego jest także odrębna spółka Farmacja Kolejowa...
Polski, ze względu na brak dróg i miejsc parkowania, nie stać na likwidacje transportu kolejowego. Było by tu głupie, sprzeczne z ideą ochrony środowiska i poprawy jakości życia ludzi. Ale tym bardziej nie stać nas na utrzymywanie matecznika mafii żerującej na wspólnym majątku, mafii obrażającej godność zawodu kolejarzy....
Paroksyzm sporu o kasę między wciśniętym samorządom województw przewoźnikiem Przewozy Regionalne, a należącą do państwowej Grupy PKP spółką PLK jest tylko objawem gorszej choroby. Może w końcu znajdzie się odważny rząd, nie obawiający się senatora Koguta i tym podobnych „ojców chrzestnych”, i zrobi to co do niego należy: porządek z tym co do niego należy.
58
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (1)