Polska znajduje się w kręgu greckiej cywilizacji. W związku z tym mam większe zaufanie do chomika niż do ministra finansów. Minister – bez względu na nazwisko i rząd, w którym zasiada – skazany jest na inżynierię finansową polegającą na takim przesuwaniu cyferek by wskaźniki się sprawdzały. Międzybankowy obrót pakietami obligacji śmieciowych to przy tym pikuś...
Czy zadłużenie szpitala wojewódzkiego w Gorzowie wliczyć do deficytu finansów publicznych ? Czy doliczyć długi grupy PKP ? A w jaki sposób sumować przyszłe zobowiązania państwa, w tym gwarantowane emerytury ? Ciężkie i niewygodne pytania. Jeśli rzeczywistość nie przystaje do wskaźników, a tych zmienić nie sposób, zmieńmy opis rzeczywistości. Problemy same z siebie nie znikną, ale - być może – przestaną być dokuczliwe. Ostatecznie, państwu europejskiemu upadłość nie grozi. Gdyby tak było sąd miałby problem, masa upadłościowa państwa nie pokryłaby kosztów likwidacyjnych.
Polska znajduje się w kręgu cywilizacji greckiej. W Unii Europejskiej widzimy instytucję powołaną do niesienia nam pomocy. Oligopol partyjny, traktując kraj jako swój łup, dba o sprawiedliwy podział konfitur, tak by zachowana była demokracja w ustalaniu kolejności dziobania. Spokój ludu kupowany jest wydatkami socjalnymi. Grecja i Polska mają podobny klimat, więc słusznie należy się nam (i im) wcześniejsza emerytura. Państwo tam i tu, powstało po to, by dać posady swojej inteligencji; naturalnym więc się staje rozbudowanie etatów sfery budżetowej. Wrodzona naszym narodom duma i duch przedsiębiorczości wylewa się w postaci publiczno-prywatnych spółek o ograniczonej odpowiedzialności. Państwo każdemu gwarantuje minimum utrzymania (na posadzie rządowej lub na zasiłku) a na lepsze życie przedsiębiorczy zarobi w szarej strefie. Patriotyzm nie ma odzwierciedlenia w deklaracjach podatkowych, wystarczą deklaracje emocjonalne.
Nasze Ojczyzny wywalczone zostały krwią pokoleń. Wara więc obcym od pytań jak gospodarujemy swoim wspólnym dobrem. Milcząc potulnie Europa spłacać nam dług powinna za wzgardliwe milczenie i obojętność wobec masakry na Chios i na warszawskiej ul. Kilińskiego.
Patrz więc świecie na Grecję. My wszyscy z niej, ze świata śródziemnomorskiego wielbiącego wino i śpiew, piękne kobiety i umięśnionych mężczyzn, otrutych filozofów i przegranych bohaterów....Pomnij, świecie...Greków jest mniej i nie mają naszej ułańskiej fantazji. Ale jeśli oni dymić na ulicach potrafią, to my gorsi nie jesteśmy. W obronie naszych emerytur, płac górników i nauczycieli, posad urzędniczych, publicznych utrzymalni dla lekarzy i innych naszych praw niezbywalnych, zrobimy taki dym, że w Brukseli sandały z nóg spadną.
Nasz rząd (każdy rząd) o tym wie. Bruksela niech się dowie.
Brak parytetu powoduje u nas (i w Grecji) stały deficyt mężów stanów, myślących w kategoriach dalszych niż najbliższe wybory. Dlatego minister finansów skazany jest na rolę inżyniera finansowego dopasowującego rzeczywistość do wskaźników.
79
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze