Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
94
BLOG

Państwo ograniczonego zaufania

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 19

     Z powodu ulewnych deszczy kilka osób w Częstochowie było zalanych. Wśród nich Jarosław Kapsa. Zalał się on z przyczyn meteorologicznych i ogólnych. Do tych drugich zaliczyć należy podejrzenie o brak patriotyzmu.
     Cóż bowiem zrobić, gdy z przyczyn sentymentalnych lubi się własny kraj, ale jednocześnie wyraża się ograniczone zaufanie do własnego państwa. Ten brak zaufania jest wzajemny. Państwo nasze z zasady nie ufa swoim obywatelom. Obywatel jeśli chce wykonać odpłatną usługę na rzecz państwa, albo zająć jakieś, najniższe nawet, stanowisko w administracji państwa, musi udowodnić swoją niewinność przedstawiając w jednym urzędzie zaświadczenie z innego urzędu, że nie jest karany, że nie zalega z podatkami itp. Obywatel z natury swoich w oczach państwa jest elementem podejrzanym. Ma więc prawo do wzajemności.
     Brak zaufania wynikać może także z przekonania o niedoskonałości każdego dzieła ludzkiego, a państwo takim dziełem jest. Możemy podpierać to swoje państwo historycznymi mitami. W naszym jednak przypadku sięganie po historię bywa niebezpieczne. Husaria, Wiedeń, Grunwald, to brzmi pięknie, ale koniec końców I Rzeczpospolitej był dość żałosny. Z Ojczyzną stało się to, co z ojcowizną mojego dalekiego znajomego; została ona – po prostu – przepita. W ciągu alkoholowym jaki dotknął nasz stan obywatelski w XVIII w. przeputono wszystko, co tylko dało się przeputać...Ktoś tu powie, oburzony: była przecież Konstytucja 3 maja...Była. W ciągu trzech lat od podjęcia uchwały o powiększeniu wojska narodowego cała Rzeczpospolita dla obrony Konstytucji była w stanie wystawić 40 tys źle uzbrojonych żołnierzy. Dla porównania, kilkanaście lat później z okrojonej, małej resztówki Rzeczpospolitej – z Księstwa Warszawskiego – but Napoleona w ciągu roku wycisnął 100 tys. dobrze uzbrojoną i umundurowaną armię.
     Mając zatem w pamięci przykry fakt przeputania jednego własnego państwa, trzeźwiej patrzmy na mity współczesne. Polacy, takie mniemanie o sobie mamy, należą do narodów przepracowanych; pracujemy ponoć najdłużej z narodów UE. Być może...Ale nasza wydajność pracy wynosi jedynie 60 średniej unijnej, zatem czas naszej pracy jest marnowany złą organizacją. Co gorsze, pracuje jedynie 50 % populacji w wieku produkcyjnym, co jest wstydliwym, najgorszym wskaźnikiem w UE. W jaki sposób mamy więc budować silne państwo, jeśli pracuje co drugi Polak i to na „pół gwizdka”. Nasze zadłużenie, koszt spłaty którego zrzucamy na wnuki, nie jest efektem inwestycji – niezbędnych dla zacofanego kraju – ale, ponad stan wyznaczonych, wydatków socjalnych. Sami nad sobą się użalając, sami sobie wypłacamy renty odszkodowawcze za ciężkie życie „pod komuną”. Kiepscy to my, nie zasłonimy tego mitami.
     Czy przymawia przeze mnie antypolonizm ? Każdy widzi świat, tak jak widzi. Też mam prawo do swoich marzeń o silnej Polsce, ale w związku z tym nie będę po każdym przegranym meczu śpiewał: nic się nie stało....Raczej z żalu i efektów meteorologicznych się zaleję...
 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka