Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
157
BLOG

Powódź ponad polityką

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 3

     Tym razem nie ja, lecz moje miasto było zalane. Powódź nie oszczędziła Częstochowy, cztery duże dzielnice zalała woda. Pech chciał, że było to podczas odwiedzin marszałka Bronisława Komorowskiego; z wodą zmieszały się akcenty polityczne.
     Jeżeli kogoś dotyka nieszczęście, to zwyczajnym staje się pytanie o odpowiedzialność. Powódź 1997 roku zniszczyły szansę na sukces lewicy i rządu Cimoszewicza. Przez analogię można liczyć na obniżenie poparcia społecznego dla PO. Wdzięk marszałka absolutnie nie przystawał do nieszczęścia powodzi, dobór jego słów też fortunny nie był. Jednak byłoby nadużyciem  zrzucanie na marszałka, premiera, rząd i PO odpowiedzialności za zaniedbania skutkujące dużymi stratami podczas powodzi. Z przytaczanego jako dowód zaniedbań raportu NIK, przypomnieć tu trzeba: od ośmiu lat prezes KZGW a w ślad za nim kolejne RZGW nie przygotowali planów zabezpieczenia przed powodzią. Od ośmiu lat, a więc ta odpowiedzialność spada na kolejne rządy, od premiera Jerzego Buzka, przez Leszka Millera, Marka Belkę, Kazimierza Marcinkiewicza, Jarosława Kaczyńskiego po Donalda Tuska...
     Skoro w budżecie brak jest stale środków na zadania pilne i ważne; wybiera się pilniejsze i ważniejsze. Nie ma przy tym żadnej gwarancji, że zwiększenie wydatków na budowę wałów i zbiorników retencyjnych odczuwalnie ograniczyłoby skutki powodzi. Odpowiedzialność, przy tym, rozkłada się nie tylko w czasie, ale i w przestrzeni wielu instytucji. Za Wartę w Częstochowie odpowiada RZGWS w Poznaniu, za Konopkę i Stradomkę – podległy Marszałkowi Województwa Zarząd  Melioracji. Kluczowy dla bezpieczeństwa miasta zbiornik retencyjny w Poraju jest w gestii RZGW, drugi zbiornik w Blachowni – w rękach starostwa. W samej Częstochowie w ciągu ostatnich 8 lat wybudowano 10 km nowych wałów, ale do pełnego bezpieczeństwa brakuje ok 20 km. Zbiornik w Poraju wymaga modernizacji szacowanej na 16 mln zł, zbiornik w Blachowni remontu wartego 6 mln zł. Gdyby jednak wybudowano owe 20 km wałów i zmodernizowano  oba zbiorniki, sytuacja byłaby inna – nie lepsza. Nawet zmodernizowany zbiornik ma ograniczoną pojemność. Jeśli spuszczona z niego woda ominęłaby dzielnice Częstochowy zmiotłaby domy w Jaskrowie, Mstowie, Garnku  i innych podczęstochowskich miejscowościach.
     Problem nie leży bowiem tylko w odpowiedzialności różnych instytucji rządowych i samorządowych. Winni jesteśmy także my, społeczeństwo, nonszalancko traktując przestrzeń. Urbanizacja obszarów pod Częstochową, a także pod każdym z większych miast, spowodowała, że nie ma miejsca, gdzie woda w czasie katastrofalnego przyboru mogłaby się wylać nie powodując wielkich strat. Planowanie przestrzenne, lub jego brak, jest zadaniem własnym samorządów. Jest to ich jedna z najważniejszych, choć równocześnie lekceważonych, kompetencji. Obowiązująca ustawa o planowaniu nie ułatwia zadania samorządom, nie jest także zgodna z oczekiwaniami inwestorów czy właścicieli nieruchomości.
     Słuszną ambicja każdego jest dążenie do budowy własnego domu. Realizacja tego otwiera swoistą grę o przestrzeń. Próby ograniczenia urbanizacji spotykają się z ostrym odporem. Właściciel nieruchomości chce mieć na swojej działce dom, gmina chce podatek od zabudowy, jak wytłumaczyć, że to miejsce jest rezerwą na ewentualną, występującą raz na sto lat powódź...
     Nie lubię tego rządu (podobnie jak i innych), ale powódź jest ponad polityką. Nie ułatwiajmy sobie życia zrzucając odpowiedzialność na rząd. Przyjmijmy część należną sobie. A jeśli nie potrafiliśmy być przezorni, to bądźmy chociaż solidarni.  

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka