Marszałek, w roli kandydata do urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej, Bronisław Komorowski odwiedziwszy Częstochowę, wsparł słowem ideę jow (ordynacji większościowej) w wyborach samorządowych. Wyraził nawet intencję wystąpienia ze stosowną inicjatywą ustawodawcza. Cóż, obietnice nie bolą... PO w sprawie ordynacji większościowej powinna zachować uzasadnioną skromność. Po cóż przypominać, że niespełnionymi obietnicami tej partii można nie jedno piekło wybrukować.
Złożenie projektu zmiany ordynacji do samorządów po wyborach prezydenckich nie zmieni rzeczywistości. Nie można zmieniać zasad gry pół roku przed wyborami, a wybory do samorządu wypadają na przełomie października i listopada. Ewentualna zmiana ordynacji dotyczyć więc może wyborów w 2014 roku, a do tego czasu trudno przewidzieć rozwój politycznej rzeczywistości. Wolę więc sprawdzalne deklaracje przyszłego prezydenta; np. że nie będzie już mordował sarenek i zajączków. Skoro jednak, nie przynaglany, w moim mieście, pan marszałek i kandydat trącił ten temat, powiem: sprawdzam...
Zmiana ordynacji, tak by mieszkańcy gmin odzyskali prawo wyboru swoich przedstawicieli do rad, może być dziś niemożliwa. Ale jest możliwe i niezbędne wprowadzenia drobnej poprawki do ustawy o finansowaniu partii politycznych zakazującej finansowania kampanii samorządowej z przekazywanym partiom dotacji budżetowych. Poprawka taka ma swoje uzasadnienie. Dotacja dla partii politycznej związana jest z jej aktywnością parlamentarną, prawo do niej uzyskują partie poparte przez przynajmniej 3 % wyborców, a wysokość wyliczono wg zdobytych mandatów parlamentarnych. Zasada ta nie ma podobnego przełożenia na wybory samorządowe, nie mogą dotacji uzyskiwać regionalne ugrupowania polityczne (np. Ruch Autonomii Śląska, Unia Wielkopolan itp.), czy formy partii miejskich. Naruszona jest więc równość podmiotów, jedne osoby korzystają z dotacji publicznej, innym sięganie po pieniądze publiczne jest zabronione.
Prezydent, jako strażnik konstytucji, ma prawo i obowiązek bronić zasady równości w demokratycznych wyborach.
Finansowanie przez partie kampanii samorządowej to nie tylko naruszenie równości przez doprowadzenie do meczu profesjonalistów z amatorami. Jest także inny element, dla mnie jako częstochowiaka ważny. Chciałbym by każdy radny reprezentował, zgodnie ze złożoną przysięgą, interes mieszkańców Częstochowy, a nie jakiejś partii. W życiu bywa tak, że kto daje pieniądze ten decyduje. Aparat centralny partii przekazując środki na kampanie samorządową decyduje kogo za owe środki będzie promował. Lista kandydatów do rady układana jest więc w praktyce w Warszawie i wobec warszawskiej centrali tak wybrany radny musi być lojalny.
W każdej gminie inaczej rozkwitają kwiaty, nie da się wszystkim centralnie sterować. Podporządkowanie radnych centrali partyjnej niszczy samorządność, tym samym zubaża Polskę.
Zatem, panie Przyszły Prezydencie a obecny Marszałku... Złóż, Pan, już, natychmiast, projekt zmian ustawowych ograniczający dominację centralnego aparatu partyjnego (także Pana partii) nad lokalnym życiem politycznym... Zrób Pan krok w kierunku zapowiadanym w moim mieście, moim sąsiadom.
54
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (1)