Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
52
BLOG

Zamiast wybierać – zaakceptować

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 1

     Gdyby, co – niestety – jest całkowicie niemożliwe, parlamentarzyści uznaliby wyższość rzeczywistości nad partyjnymi podziałami, wybór Rzecznika Praw Obywatelskich byłby zbędny. Rzecznikiem praw obywatelskich od 33 lat jest pani Zofia Romaszewska i żadne głosowania tego faktu nie zmienią. Można jedynie marzyć, by oszczędzając środki podatnika na tworzenie biura dublującego pracę Romaszewskich (bo pani Zofia korzysta z mocnego wsparcia swojego męża) parlament ten stan zaakceptował.
     Trzeba mieć odwagę przyznać, że podejmowane próby zastępowania Romaszewskich urzędem RPO okazały się nieudane. Rzecznikami byli świetni prawnicy, osoby o niewątpliwym autorytecie, pracowici, uczciwi itd. Ich rola jednak, czy tego chcieli czy nie, ograniczała się do czynności, które mógł wykonywać każdy senator, poseł czy urzędnik Kancelarii Prezydenta. Byłby nawet lepiej dla państwa (czyli dla nas wszystkich), gdyby przy boku Lecha Kaczyńskiego był taki Janusz Kochanowski, a u Aleksandra Kwaśniewskiego Ewa Łętowska lub Tadeusz Zieliński. Tam usytuowany rzecznik dbałby by narzędzia prawne posiadane przez Prezydenta RP (a których to narzędzi urząd RPO nie posiada) wykorzystane było dla bronienie praw każdego obywatela.
     W każdym razie – najlepsze kompetencje nie zastąpią tego co posiada Zofia Romaszewska. Czy ją wybiorą, czy nie – i tak ludzie skrzywdzeni będą u niej szukać pomocy...W imię więc tych skrzywdzonych, skończmy z eksperymentem, dajmy poprzez formalny wybór, środki Romaszewskim by kontynuowali swoją misję życia.
     Równie sceptycznie odnoszę się do wyborów prezesa Wspólnoty Polskiej. Nie dlatego, że wielkim wyzwaniem jest wybranie następcy profesora Andrzeja Stelmachowskiego i Macieja Płażyńskiego; optymizm podpowiada, że chociaż to skrajnie trudne można znaleźć w Polsce osoby o równie dużym autorytecie i kompetencjach. Nie w tym leży jednak problem. Wspólnota Polska, organizacja służąca Polonii, nie jest i nie powinna być traktowana jak każde inne stowarzyszenie. To powinna być instytucja państwa, być może nawet o randze konstytucyjnego organu. Dobrym rozwiązaniem, wzorowanym na przedwojennej tradycji, byłoby stałe powiązanie funkcji prezesa Wspólnoty Polskiej z funkcją Marszałka Senatu, a przez to także zagwarantowanie w ramach budżetu Senatu stałej puli środków przeznaczonych na wspieranie Polonii. Ponieważ dziś Senat i tak jest głównym źródłem finansowania Wspólnoty, a tworząc tę organizację świadomie przyjęto przedwojenny model uznając jej prezesem Marszałka Senatu prof. Andrzeja Stelmachowskiego; przyjęcie formalne takiego modelu było akceptowaniem rzeczywistości.
     Są stanowiska, które mogą i są przedmiotem partyjnej zdobyczy. Takie jest prawo demokracji. Ale zróbmy „niedemokratyczne” wyjątki by akceptować stan rzeczywisty. Nie da się demokratycznie wybrać innej Romaszewskiej na miejsce istniejącej Romaszewskiej. Będzie to kosztowne i zbędne szukanie podróbki, erzacu, namiastki itp., itd...Postawmy na oryginał.

 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka