Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
83
BLOG

Skąd brać żołnierzy...

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 7

      W czasie zagrożenia powodzią każde ręce były potrzebne. Stąd oczekiwania mieszkańców gmin, by przysłać na odsiecz żołnierzy. Tam, gdzie to było możliwe, wojsko się pojawiło, ale skąd brać tylu żołnierzy by wszystkim starczyło....Nasze państwo, przy niewątpliwej radości wielu młodych ludzi, zlikwidowało pobór i postawiło na armię zawodową. Armia profesjonalna nie jest siłą kierowaną do zwalczania cywilnych zagrożeń, to jest narzędzie do interwencji zbrojnych a nie do walki z powodzią.
     Niegdyś do podstawowych obowiązków obywatelskich, obok płacenia podatków była gotowość do obrony swojego kraju. Zniesienie poboru oznacza zrzucenie z siebie tego drugiego obowiązku. My, obywatele, płacimy podatki; naszego państwa bronić mają wynajęci za pieniądze ludzie. Doktryna ta w czasach pokoju jest wygodna, gorzej jednak gdyby przyszły złe czasy zagrożenia. Nie wiem, czy nasza zawodowa armia dałaby sobie radę w wojnie z Białorusią; wiem jednak, że za kilka lat oprócz tych zawodowców nikt nie będzie przygotowany by swojej Ojczyzny bronić. Ponieważ, tak – niestety - uczy doświadczenie, wartość suwerenności państwa jest zależna od potencjału militarnego, niezauważalnie żeśmy z części tej wartości zrezygnowali.
     Utrzymywanie stałej, nielicznej lecz dobrze wyszkolonej i uzbrojonej armii zawodowej, powinno być tylko częścią naszego planu obrony suwerenności. Uzupełnieniem mogłoby być utrzymanie poboru, z ograniczeniem czasu służby do podstawowego szkolenia. Innymi słowy: powszechny obowiązek służby dla każdego dorosłego obywatela oznaczający okres szkolenia (wcielenie na trzy miesiące do wybranej formacji) i okres rezerwy ( czas do pięciu lat, gdy dana osoba podlega szybkiej mobilizacji i uczestniczy w okresowych szkoleniach). Przyjęcie tego typu systemu związane byłoby z tworzeniem lokalnych gwardii narodowych, jednostek bezpośrednio powiązanych z miejscem zamieszkania rezerwistów. Oprócz szkolenia gwardia narodowa mogłaby być mobilizowana w przypadku katastrof, klęsk żywiołowych, niebezpiecznych rozruchów i innych zagrażających bezpieczeństwu wydarzeń określonych w ustawie o zarządzaniu kryzysowym. 
     U nas, w miejsce tak opisanej gwardii narodowej, tworzone będą Narodowe Siły Rezerwowe. Tyle, że wbrew nazwie NSR będą tylko 10 tysięcznym zawodowym uzupełnieniem zawodowej armii. Nie rozwiąże to problemu przygotowania ogółu obywateli do obrony własnego kraju. Doświadczenie współczesnych wojen pokazuje, że łatwo jest pokonać armie zawodową, trudniej okupować kraj broniony przez ogół uzbrojonych obywateli. Opłacalność potencjalnej agresji zmniejsza się, gdy agresor ma świadomość konieczności borykania się z długotrwałym oporem partyzanckim. Polska, kraj słynący doświadczeniami zbrojnych konspiracji, w imię wygody rezygnuje z tej potencjalnej formy odstraszania wrogów.
     Bycie obywatelem to nie jest członkostwo w towarzystwie ubezpieczeniowym, w którym w zamian za wnoszone składki (podatki) otrzymujemy prawo do edukacji, leczenia i zasiłku na dzieci. Bycie obywatelem to także obowiązek obrony dobra wspólnego; obrony przed złymi ludźmi lub złymi zjawiskami natury... Do tego trzeba być przygotowanym.  
 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka