Dr. Dariusz Ratajczak, pochowany 22 czerwca 2010r. na opolskim cmentarzu, powinien pozostać w pamięci jako przykład zbrodni tolerancji. Ten biedny człowiek został zaszczuty, skazany na śmierć cywilną, wdeptany w ziemię; w efekcie doprowadzony do tragicznego końca.
Wolność to prawo posiadania i głoszenia różnych poglądów. Jedni z dumą ukazują polską tradycję tolerancji, przywołując postać i słowa Jana Zamojskiego; drudzy powtarzają aforyzm Woltera – w jednym i w drugim przypadku obrona wolności, to także obrona prawa do głoszenia poglądów, nawet tych, które nam wydają się wstrętne. W przypadku dr Ratajczaka wybrano inną formułę, tę o kształcie gilotyny: nie ma wolności dla wrogów wolności. Zaszczuto go, bo głoszone przez niego poglądy uznano za wstrętne.
Nie zamierzam bronić poglądów doktora historii z Opola. Jego los jest jednak haniebną wizytówką Polski. Jest ilustracją współczesnej formy totalitaryzmu. Totalitaryzmu, który w nas siedzi, który każe oponenta traktować jak śmiertelnego wroga, który ustanawia tematy tabu i doktrynalne sposoby ich opisywania. Ten wkorzeniony do naszych mózgów totalitaryzm wymaga wroga, by rytualnie go podeptać; faszyzm jest do tego idealnym przedmiotem. Przez owe głupie zakazy i sankcje faszyzm – jako owoc zakazany – znów stał się modny, ekstremizm podsycany jest bowiem ekstremizmem, nietolerancja rodzi nietolerancyjny bunt.
Wolność nie może być częściowa, nie może stanowić dobra reglamentowanego. Gdyby w normalnym obiegu wydawniczym była książka p. A. Hitlera; raczej nikt by się nie zaczytywał tę nudną epistołą. Tak jak nikt nie czyta z pasją elaboratów typu „O pochodzeniu rodziny...” p. Engelsa czy „Kapitału” Marksa. Korci „zakazany owoc”, zwłaszcza jeśli ciekawość podsyca rytualna nienawiść.
Moralna wartość filmu „Żyd Suss” i filmu „Kod Leonarda da Vinci” jest zbliżona, jedno i drugie „dzieło” żeruje na stereotypie spiskowej teorii. Dlaczego dziś boimy się zatrucia świadomości tylko przez ten pierwszy obraz ? Czy czujemy się dziś tak ogłupiali, tak słabi, tak pełni niewiary w zdrowy rozsądek, że chronić społeczeństwo przed chorą ideą musimy za pomocą pałek, cenzury, więzień, prokuratury, policja tajnej, jawnej i dwupłciowej ?
Dlaczego odważnie bronimy prawa homoseksualistów do nauczania w szkołach, a obawiamy się deprawacji młodzieży przez ludzi o odmiennych, od naszych, poglądach...? Dlaczego akceptujemy i adorujemy jako akt niezależności twórczej genitalia na krzyżu, a skazujemy na więzienie za eksponowanie znaku swastyki ? Od klęski nazizmu upłynęło 65 lat, swastyka w tym samym stopniu podniecać może do zbrodni jak i czerwona gwiazda , półksiężyc czy portret Czingiz-chana....
W tym nie widać ochrony życia społecznego, lecz raczej sposób na dowartościowanie własnego ego. My musimy mieć jakiegoś śmiertelnego wroga, by zło tkwiące w naszej naturze, by nasza wewnętrzna skłonność do totalitaryzmu, mogła rozładować się w sposób podbudowujący poczucie własnej wartości.
Ta zabawa wydaje się przyjemna, ale koszt bywa wysoki. Trudno o spokój sumienia, gdy się zabiło człowieka. Nie da się umyć rąk: polska tolerancja zaszczuła człowieka, doprowadziła do śmierci doktora Dariusza Ratajczaka.
63
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (4)